psie wyzwanie dzień 5

Dog Overdrive 9000 – Dzień 5

Dzisiaj zrobiliśmy sobie dzień wolny. Byłem na krwiodawstwie i strasznie mnie zniszczyło oddawanie krwi – robię się chyba stary już, bo kiedyś mogłem oddać 4 litry, a potem jeszcze przebiec maraton. Teraz ledwo to 450 ml zleci, a nawet nie mam siły zjeść czekolady. Żartuję oczywiście – na czekoladę zawsze jest siła!

Ze względu na to, że trening był skromny, a wpis trzeba napisać (nie chcę wypaść z rytmu) to dzisiaj będzie trochę ogólnie o pierdołach. Oba psy miały wspólny spacer w godzinach popołudniowych. Na ten moment mamy taki problem, że podczas spaceru Levi zaczepia Legion, a ona się wkurza i odgania małego. Psisko przyzwyczajone jest do spacerów ”solo” i nie bardzo podoba jej się obecność małego szczeniaka w jej strefie komfortu. Natomiast Levi został obdarzony zdolnością zlewania wszystkich negatywnych emocji, więc pewne sygnały w ogóle do niego nie docierają. ”Szczeka i próbuje mnie odgonić od siebie? Na pewno mnie kocha!” i tego typu sprawy.

Jest jednak coraz lepiej, bo jeszcze miesiąc temu Legion nie pozwalała małemu się wyprzedzić i robiła wszystko, żeby być z przodu. Levi bardzo lubi takie wyzwania, więc szybko wpadaliśmy w nieprzyjemna grę ”kto pociągnie szybciej, dalej i mocniej do przodu”. Teraz psina już olewa szczeniora i idzie swoim tempem, a przynajmniej się stara.

Z zabaw węchowych nie miałem dzisiaj ochoty na nosework, więc została nam mata węchowa. Cały czas testujemy co najlepiej działa na nasze psy – naprawdę super w matach jest to, że możliwości są praktycznie nieograniczone. Zazwyczaj chowam sporo przysmaków, ale bardzo głęboko. Dzisiaj chowałem tylko jeden, mały przysmaczek na całą matę – psy trochę zszokowane i po zjedzeniu tej nagrody dalej szukały w celu upewnienia się czy na pewno nic nie zostało. 3 rundy i psy padają jak muchy :)

levi maty wechowe

Skończę wpis i wracam ciąć materiał na maty węchowe! To będzie długa noc :D Levi pomaga – zagrzewa do walki!

W ogóle dla mnie maty węchowe to ogromna satysfakcja – Legion generalnie wydaje się ”nie do zajechania” i takie wyciszenie bardzo dobrze jej robi. Nie ukrywam, że o ile bardzo kocham moje psisko to taka chwila spokoju jest również przyjemna. Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz – mamy niewielkie problemy z obroną jedzenia. Oba psiaki maja tak, że ”on ma lepsze” – nawet jak dostają identyczne gryzaki to muszą koniecznie spróbować, który jest smaczniejszy. Z tego powodu oboje dostają jedzenie w osobnych pomieszczeniach, a i tak po zjedzeniu zamieniają się miskami, żeby wylizać resztki po sobie. Czasami prowadzi to do lekkich konfliktów, na które musimy ciągle zwracać uwagę. Levi czasami warczy nawet jak Legion tylko spojrzy w jego stronę kiedy coś je.

Nie bardzo wiem czemu, ale przy matach węchowych nie ma takiego problemu. Nawet jak dostaną jedną matę to potrafią szukać jedzenia ”pysk w pysk” i nie ma żadnych konfliktów. Z tego powodu stosujemy też matę jako uczenie psów, że nie trzeba bronić przed sobą zasobów.

Udało nam się również skontaktować ze świetną grupą Everest z Katowic – już traciłem nadzieję, że pójdziemy na tropienie, a tutaj całkiem blisko jest usługa, która spełnia nasze wymagania. Mają swoich pozorantów, nie trzeba zostawiać psa samego – da się? Da!

I to w sumie na tyle :) Idę zjeść czekolady, bo trzeba uzupełnić kalorie. 

Standardowo pytanie – co tam dzisiaj u Was? Oddaje ktoś krew? Teraz można zbierać ”kropelki” i wymieniać je na nagrody!

  • Wienio

    8 km spaceru w lesie z kolega który też był z psem. Ale czekam na wiosnę kiedy wieczorem będzie jasno i więcej ludzi będzie spacerować z psami.

    • U nas takie błoto w lesie teraz, że nie da rady. Też czekam na wiosnę, ale wtedy masowo wychodzą nordic walkerzy i robi się tłok na tych ciasnych ścieżkach.