leviathan

Dog Overdrive 9000 – Dzień 1

Nikt nie wie jaki jestem dumny z nazwy ”Dog Overdrive 9000” – tylko ja. Dlatego będę jej używał ile się da. To tak na wstęp. Dzisiaj minął (w sumie ciągle mija jak to piszę – przed nami jeszcze jeden blok treningowy) pierwszy dzień treningów związanych z psim wyzwaniem ”Dog Overdrive 9000”. Ogólnie jestem zadowolony z naszych postępów :)

Dog Overdrive 9000 – dzień 1

Levi

Jeśli chodzi o małego to skupiamy się na absolutnych podstawach, jednak trochę w zmienionej formie. Jak Legion była mała to ćwiczyliśmy etapowo – jedno ćwiczenie na jednej sesji. Oznacza to, że jeśli ćwiczyliśmy ”siad” to w danym przedziale czasowym pies wykonywał tylko to polecenie.

Z Levim robimy trochę inaczej – naczytałem się internetów i chciałem spróbować. Wybieramy kilka ćwiczeń, które szczeniak ma opanować i w sesji treningowej ćwiczymy je wszystkie. Zatem w ciągu 5-10 minut treningu z Levim powtarzamy: siad, leżeć, stać, zostaw, skupianie. Nie robimy tego po kolei – pies nie ma się spodziewać, jakie polecenie padnie następnie. Ma to zwiększać motywację i zaangażowanie psa w ćwiczenia – ze względu na losowość, zaskoczenie oraz urozmaicenie.

Na ten moment trudno mi napisać, czy jest to lepsza metoda – wydaje mi się, że wszystko zależy od psa. Legion jest dość skupiona i rzadko się zniechęca, więc powtórki jednego ćwiczenia nie są dla niej problemem. Natomiast Levi (jak to szczeniak) szybko się nudzi, więc takie urozmaicenie wydaje mi się odpowiednim sposobem dla młodego Samoyeda :)

Poranny spacer trwał 30 minut, tak samo popołudniowy.

  • Do zrobienia: trzeba bardziej przyłożyć się do ”zostań”, bo mały w ogóle tego nie ogarnia jeszcze. Siad/leżeć idzie bardzo dobrze, chociaż czasami jeszcze trzeba nakierować palcem. ”Zostaw” idzie super – czasami tylko skubany próbuje porwać smaczek z ręki, więc trzeba uważać.

Legion

Jeśli chodzi o Legion to przerobiliśmy sporo – rano długi spacer w ok. 45 minut. Wzięliśmy aż 3 dyski, które rzucałem po kolei tak, żeby pies ciągle musiał być skupiony i był w biegu. Robiliśmy 3 rzuty po ok. 15-20 metrów, a potem ok. 30 sekund przerwy. Całkiem niezłe interwały :)

Popołudniu również spacer w okolicach 45 minut, ale tym razem bardziej pod kątem posłuszeństwa. Całość wygląda tak, że np: pada polecenie ”siad – zostań”, następnie odchodzę 10-15 metrów i tak sobie czekamy kilka minut. Jak pies spokojnie czeka to pada polecenie ”dobrze – okej” i leci dysk. Potem trudniejszy wariant, gdzie z odległości 15 metrów pies musi w miejscu zmienić pozycję siad-leżeć i na odwrót leżeć-siad. Zostaje chwilę w tej pozycji i ponownie leci dysk.

Zrobiliśmy również kilka powtórzeń ”do mnie” – pies przybiega i siada przed przewodnikiem oraz ”noga” – pies obiega przewodnika i siada przy jego lewym boku. Po wykonaniu polecenia jest ”dobrze – okej” i dysk leci w powietrze :)

  • Do zanotowania: Legion bardzo powoli robi ”do mnie” i muszę poczytać jak to zmienić. Idzie powoooli, bardzo powoooli – nie rozprasza się, nie wącha, nie patrzy na boki – po prostu idzie taaak baaaardzo powooooli. Chciałbym jeszcze nauczyć psa stawania z biegu w miejscy, czyli np: rzucam dysk -> pies go łapie -> idzie do mnie -> zatrzymuję go w miejscu poleceniem -> pies siada/staje w miejscu i się nie rusza -> leci kolejny dysk. Nie bardzo wiem jak się za to zabrać, ale taki jest plan.

Zabawy węchowe

Moje ulubione – naprawdę od długiego czasu tak się nakręciłem na wszelkie zabawy węchowe, że ciągle coś czytam, edukuję się i chcę robić coś z psem w tym kierunku. W Marcu zaczynamy kurs tropienia ludzi po lesie – zobaczymy jak Legion pójdzie. W domu uprawiamy namiętnie mato-węszenie oraz nosework.

Maty węchowe już opisywaliśmy, ale warto coś dopisać. Wiele osób teraz robi swoje maty (nie wiem czy to wpływ naszej planowanej sprzedaży i puszczonej informacji) i widać, że temat robi się coraz popularniejszy. Z mojej perspektywy super sprawa, bo im więcej ”matowęchomaniaków” (całkowicie legitne słowo, serio) tym lepiej. Naprawdę łatwo się wkręcić, a zabawa jest przednia. Tylko taka uwaga ode mnie – naprawdę uważajcie z jakich materiałów korzystacie. Rozumiem, że wykonanie maty z oryginalnych materiałów nie jest tanie, ale nic kosztem zdrowia psa.

Jakieś podejrzane szmaty z lumpeksu lub najtańsza wycieraczka gumowa ”podprowadzona” sąsiadzce to nie jest najlepszy wybór. Nigdy nie wiadomo, gdzie to leżało, z czym miało kontakt i z czego jest zrobione. Absolutnie nie namawiam tu na zakupy od nas, bo nie o to chodzi. To tylko takie ”tipy” ode mnie – róbcie z dobrych materiałów, a mata posłuży Wam naprawdę długo i będziecie zadowoleni – kilkanaście złotych więcej, ale warto :)

My z matami idziemy coraz dalej i szukamy jeszcze lepszych oraz ciekawszych sposobów na ich wykorzystanie. Legion zasuwa jak dzika, więc jesteśmy niejako zmuszeni na kreatywne podejście do całej zabawy. Dzisiaj przykładowo ulokowaliśmy kilka mat w różnych miejscach w mieszkaniu i od czasu do czasu dorzucaliśmy tak po kryjomu jakieś smaczki. Zamiast dawać pełną dawkę to w każdej macie ukryliśmy tylko 2-3 sztuki jedzonka. Psy musiały co jakiś czas sprawdzać, czy w macie się coś nie pojawiło, a mała ilość nagród powoduje, że trzeba szukać intensywniej. Legion dzisiaj padła po 2 takich rundkach po mieszkaniu :D

Dog Overdrive 9000 – Nose Work

Znacie nosework? Wiecie co to jest nosework? Nie?! To już Wam napiszę zaraz – spokojnie. Nose Work to taki dość nowy psi sport, w którym polega na wykorzystaniu psiego nosa. W skrócie całość wygląda tak, że rozkładamy w pomieszczeniu kilkanaście kartonów, gdzie wybrane pojemniki mają ulokowany element zapachowy. Zadaniem psa jest znalezienie i zaznaczenie wszystkich ”zaznaczonych” pudełek.

Tak oczywiście wygląda to na finalnym etapie – w naszym kraju powstała organizacja NoseWork Polska, która przeprowadza egzaminy na różnych etapach, ale można to skutecznie ćwiczyć również we własnym mieszkaniu. Na pewno niedługo napiszę o tym coś dłuższego, bo temat bardzo ciekawy. Na ten moment warto wiedzieć, że jeśli maty węchowe to taka typowa zabawa w szukanie nosem to nose work to już coś bardziej specjalistycznego i zaawansowanego. Moim zdaniem obie czynności są super i można je stosować zamiennie :)

Tak czy inaczej – zrobiliśmy kilka porządnych sesji nose work z Legion, a w kolejnych dniach planujemy również takie ćwiczenia z maluchem :)

Koniec

To tyle na dzisiaj! Jutro możecie spodziewać się dwóch wpisów – podsumowania jutrzejszego Dog Overdrive 9000 oraz standardowego, zaplanowanego tekstu (o pielęgnacji psich ząbków).

A jak Wam minął dzisiejszy dzień z psami? Jakieś ciekawostki?