zawody canicross

Dlaczego przestaliśmy biegać z psem, czyli o sztuce odpuszczania

Wiele osób marzy o tym, aby biegać z psem. Ba! Wiele osób decyduje się na psa głównie po to, aby mieć z kim uprawiać swoją ukochaną aktywność fizyczną. Sam zacząłem biegać po to, żeby jak Legion dorośnie to moglibyśmy robić to razem.

Wizerunek człowieka z biegnącym obok psem jest bardzo mocny, tak mi się przynajmniej wydaje. Widuje się taki obrazek w magazynach, w serialach i filmach. To tym bardziej zachęca, aby spróbować. Dzisiaj o tym, jak odpuścić marzenia i po co warto to robić :)

Dzisiaj też kilka archiwalnych wpisów o bieganiu, które napisaliśmy kiedyś. W sumie dobrze to pokazuje takie zmiany w postrzeganiu świata – każdy wpis jest zawsze pisany na podstawie aktualnej wtedy wiedzy, więc w miarę postępu czasu różnice w myśleniu mogą być znaczne :) Pamiętam, że na początku uważałem, że Royal Canin to bardzo dobra karma! Aż wstyd czasem :D

Moda na aktywność

Obecnie panuje trend i przekonanie, że z psem koniecznie trzeba coś robić. Cokolwiek. Frisbee, agility, obedience, canicross i inne aktywności stoją przed nami otworem. To w końcu bardzo dobre dla psa – wręcz najlepsze! Pomaga się zmęczyć, dostarcza nowych bodźców, ale jednocześnie to fantastyczna sprawa dla przewodnika i psa.

Bieganie z psem – wstęp

I teoretycznie to wszystko prawda, chociaż nadal można znaleźć osoby, które wolą uprawiać ze swoim przyjacielem błogie lenistwo. Robienie ”czegoś” z psem, jeśli robimy to oczywiście z umiarem, jest bardzo dobre dla nas jak i dla psiaka. Niemniej można zauważyć, że niektórzy po prostu nie potrafią odpuścić. Napalą się na daną aktywność i prą w nią bez obiektywnego spojrzenia na swoje i psa możliwości.

Często sytuacja wygląda tak, że albo ktoś wymyślił aktywność i pod nią wybrał psa (np: przewodnik bardzo chce uprawiać agility i wybiera rasę idealną do tego typu zawodów) albo po prostu dana dyscyplina się właścicielowi spodobała i zaczyna przygotowywać do niej psa.

jak zacząć biegać z psem

Nasze początki – na smyczy automatycznej, która o dziwo sprawdzała się idealnie :)

Nasza przygoda z bieganiem

Jak tylko Legion do nas trafiła to od razu pomyślałem, że ”fajnie” byłoby z nią biegać jak dorośnie. Wizja wspólnych treningów była bardzo przyjemna, więc zacząłem treningi. Wtedy byłem ogromnym domatorem (w sumie nadal jestem) i z aktywnością fizyczną miałem tyle do czynienia co trasa biuro-lodówka.

Jak zacząć biegać z psem?

Przez 2 lata biegałem sam i czekałem aż Legion podrośnie na tyle, że będzie gotowa na treningi. Może nie było to jakieś moje specjalne marzenie, a pewnie i bez psa zacząłbym biegać, ale jednak koncepcja treningów z Legion była dodatkową motywacją. W końcu jednak nadszedł ten moment i można było razem wyruszyć w trasę. Na początku były to krótkie przebieżki, aby nie przemęczyć psiaka, ale w miarę postępów biegaliśmy coraz dalej i szybciej. Nie można jednak powiedzieć, aby każdy trening był fantastyczny.

jak biegać z psem?

Na początku były problemy z tym, żeby Legion biegła cały czas. Lubiła przystanąć i coś obwąchać – jak to pies. Pracowaliśmy nad tym i udawało się wydłużyć okres skupienia na biegu. Były też problemy ze skakaniem i gryzieniem smyczy – często jak tylko startowaliśmy to od razu Legion próbowała złapać amortyzator. Również momenty, kiedy pies po prostu zatrzymywał się i nie chciał biec dalej były kłopotem, aby zrobić normalny trening.

Na początku myślałem, że to tylko taki etap i pies musi się przyzwyczaić. Teraz myślę, że to były jasne sygnały, że Legion po prostu biegać nie chce i nie lubi. Wtedy może po prostu nie chciałem tego zaakceptować i zwalałem na ”etap przygotowawczy”.

Jak biegać z psem? Ogólne info i trochę mitów

Przez rok bujaliśmy się na różne sposoby – były biegi wspólne we trójkę – wtedy Legion szło całkiem nieźle, jednak nadal nie za bardzo chciała biegać tylko ze mną. Próbowaliśmy biegów z innymi ”zaprzęgami” – wtedy również szło pięknie, jednak wydaje mi się, że po prostu Legion parła za innymi psami. Zmienialiśmy trasy, długości i odległości. Po każdej zmianie na chwilę było ok – przykładowo jak zaczęliśmy biegać po lesie to pierwsze treningi były super. Jednak po kilku sesjach znowu wracała ta ”upartość” i przeszkadzanie w ćwiczeniach.

Finalny test miał być na zawodach canicross w Lubieszowie. Postanowiłem, że jeśli Legion i tam odmówi biegania to kończymy zabawę i nie będę jej więcej do tego przekonywał. Wiele osób mówiło mi właśnie, że wiele psów nie chce biegać samemu bez dodatkowej motywacji – w postaci innego człowieka lub psa, którego może ”gonić”. Niektórzy mówili też, że warunki zawodów dobrze działają na wiele psów i biegają wtedy lepiej – adrenalina, emocje i te sprawy. Dlatego chcieliśmy spróbować.

zawody canicross bieg z psem

Niestety zawody nie wpłynęły pozytywnie na Legion. Niby biegła, ale widać, że nie dawała z siebie za dużo i był to raczej szybszy spacerek.

Dlaczego przestaliśmy biegać z psem?

Niektórzy mogą powiedzieć, że coś źle zrobiłem i dlatego pies nie chciał biegać. Być może – każdy popełnia błędy. Może, jeśli bardziej pracowalibyśmy nad motywacją? Trudno powiedzieć. Jednak czy jest sens mocnego nakłaniania psa do robienia czegoś, co być może nie jest dla niego przyjemne? Ktoś kiedyś zwrócił nam uwagę, że może psa coś boli i dlatego nie chce biegać. Sprawdziliśmy wszystko u weterynarza i pies jak najbardziej zdrowy, a dodatkowo za frisbee przecież biega jak szalona i wtedy nie grymasi :)

Zawody canicross – dobre i złe strony

Czytałem naprawdę sporo materiałów o tym, jak nauczyć psa biegania. Można znaleźć rady w stylu ”jak pies się zatrzymuje to podejść za niego i popychać nogami” lub ”deptać mu lekko na pięty, żeby biegł dalej”. Nie chciałem jednak stosować tego typu metod, ponieważ myślałem, że pies powinien chcieć to robić sam z siebie i z potrzeby aktywności, a nie przez przymus pośredni/bezpośredni.

Doszliśmy po prostu do wniosku, że nic na siłę. Jeśli pies nie chce biegać to nie będziemy go zmuszać tylko dlatego, że nam się ta aktywność podoba. Widocznie po prostu to nie jest jej ”konik”. Tak samo wiemy, że nasza psina nigdy nie będzie mistrzem agility, ponieważ ona po prostu nie lubi skakać przez przeszkody – woli je taranować :)

Nie będę ukrywał, że trochę czasu zabrało mi dotarcie do takich wniosków. Próbowaliśmy różnych rzeczy, które zmotywowałyby Legion do biegu, jednak nic nie pomogło na dłuższy czas. To przede wszystkim moja wina, że tyle to zajęło – po prostu trudno było zrezygnować z tej pięknej koncepcji wspólnych treningów. Też trochę zadziałała na mnie ta ”moda na aktywność”. Poza bieganiem nie mieliśmy nic konkretnego, więc tego się trzymaliśmy.

agresja smyczowa u owczarka niemieckiego

Frisbee jednak najlepsze :)

Finalnie wyszło to nam na dobre – spróbowaliśmy wielu innych aktywności. Próbowaliśmy agility, tropienia oraz zabaw węchowych. Skupiliśmy się trochę mocniej na posłuszeństwie, wydłużyliśmy spacery, odkryliśmy maty węchowe. Gdybyśmy uparli się na to bieganie to pewnie nie spróbowalibyśmy tylu innych rzeczy z psem.

O sztuce odpuszczania

I to w sumie jest nauka na dziś, żeby nie robić nic ”mimo wszystko”. Warto obserwować swojego psa i jeśli widzimy, że jakaś aktywność mu nie pasuje to nie zmuszajmy go do tego. Rozumiem, że obecnie jest tyle fantastycznych rzeczy do robienia z psem, że trudno odpuścić. Każdy ma swojego hopla – jeden zwariuje na punkcie frisbee, a inny kocha zawody obedience.

Nie można nie zauważyć, że niektórzy przewodnicy przelewają na psy własne ambicje – podobnie jak rodzice, którzy zmuszają swoje dzieci do wybrania konkretnego zawodu lub hobby. Oczywiście w przypadku psów nie jest to zazwyczaj złe, ponieważ w końcu zachęcamy je do aktywności i próbowania nowych rzeczy. Jednak trzeba znaleźć pewną granicę kiedy jest to jeszcze nieszkodliwe zachęcanie, a kiedy zaczyna się zmuszanie.

Nie ma tu oczywiście jednego rozwiązania. Przykładowo wiele osób oskarża zawodników canicross, że męczą swoje psy – długim biegiem, regularnymi treningami, samotnością na stakeout i tak dalej. Zawodnicy odpierają zarzuty, że przecież psom krzywda się nie dzieje, a podczas biegu są szczęśliwe. Nie można więc jednoznacznie powiedzieć, że dana aktywność jest zła, bo tak nie jest.

Złe jednak może być podejście, kiedy za wszelką cenę chcemy uprawiać aktywność z psem nie dla niego, ale dla siebie. Przykładowo, jeśli w biegach ulicznych nie osiągamy sukcesów, więc zmuszamy psa do biegania, ponieważ w canicross widzimy dla siebie większe szanse. Oczywiście, jeśli psu się taki sport spodoba to czemu nie, ale trzeba spojrzeć na to obiektywnie i realnie ocenić, czy ta aktywność jest dla niego przyjemna.

Nigdy nie zapominajmy, że w sportach i aktywnościach kynologicznych najważniejszy jest pies. Nie powinien on być ofiarą naszych ambicji. Nic na siłę. Jeżeli widzimy, że pies nie jest chętny do treningów, opiera się, nie ma motywacji przez dłuższy czas to może najlepszym i jedynym wyborem będzie rezygnacja z danego sportu? Oczywiście warto spróbować i nie powinniśmy poddawać się po jednej nieudanej próbie. Każdy może mieć gorszy dzień, a czasami trzeba psa delikatnie zachęcić, aby go rozruszać.

owczarek niemiecki agresja smyczowa

Czasami jednak warto zrobić sobie wolne i po prostu obejrzeć jakiś serial :)

Jednak jeśli przez dłuższy czas czujemy, że trening to siłowanie się z psem – warto odpuścić i poszukać czegoś nowego. Kto wie? Może nowa aktywność będzie jeszcze lepsza, a pies ją pokocha? Nam niestety canicross i bieganie nie wyszło, ale mówi się trudno. Dzięki temu mogliśmy spróbować innych, fajniejszych rzeczy.

A jak Wam idą treningi z psem? Co ćwiczycie i jak Wam idzie? :)

  • Ja dopiero zaczynam przygodę z bieganiem z psem. O tyle mam łatwiej, że dla mojego psa każdy rodzaj aktywności fizycznej jest mega super hiper :) Najczęściej wybiegamy z domu przed 6 rano, kiedy jeszcze żywej duszy w parku, więc pies bez problemu biega sobie bez smyczy. Ma czas na to, aby się załatwić, wykąpać w stawie czy powąchać krzaczek, a potem mnie dogonić. Podobno tak nawet jest lepiej dla psa, bo nie biegnie ciągle tym samym tempem. Zresztą psa przy sobie pozwala mi utrzymać jej ukochana piłka, którą cały czas mam w ręku. W parku robimy krótką przerwę, na odpoczynek dla psa oraz na zabawę patykiem lub piłką i trochę ćwiczeń intelektualnych.
    Na smyczy nam nie wychodzi, bo ciągle gdzieś się zatrzymuje lub wbiega pod nogi.
    Zobaczymy jak długo będzie nam się tak razem biegało. Ja biegać lubię. Zresztą dlatego kupiłam aktywnego psa :) Przyznam po cichu, że jednak wolę biegać sama niż z psem. Zakładam słuchawki na uszy i lecę przed siebie. I trening lepszy i reset mózgu całkowity :) Ale czego się nie robi dla psa :D

    • Może luzem Legion też by chciała biegać, ale niestety u nas nie ma takiego miejsca, żeby na trawie 4-8 km można było bez smyczy zrobić trening. Jestem nawet pewien, że tak jest lepiej – zazdroszczę :)

      Ja też wolę czasami biegać sam i mieć taką chwilę dla siebie, dlatego zazwyczaj robiłem osobne treningi dla siebie i osobne dla Legion :)

  • Piękny artykuł. :) Moje dwa kochane kundelki lubią spacery. pozdrawiam.

  • moni.l

    A ja też zarzuciłam bieganie z psem, i to po kilku całkiem udanych próbach. Powód jest zupełnie odwrotny do Twojego. Otóż mój pies uwielbia biegać, mam wrażenie, że nigdy się nie męczy, ale gdybym chciała osiągnąć jego tempo, musiałabym biegać jak Usain Bolt… 4 min/km to dla niej powód do ciągłego oglądania się za siebie i nerwów. Tak więc w efekcie psisko się denerwuje, że za wolno, ja – że za szybko, no i wzięło w łeb. Niech się gania z wyżłami i chartami, ja wymiękam :)

    • Wiesz – zawsze możesz trochę potrenować sama i dobić do jakiegoś poziomu, żeby dotrzymać tempa psu :) Z opisu wynika, że idealnie by się psisko nadawało na canicross :D

      Możesz również rozważyć rower lub specjalną hulajnogę do zaprzęgu :)

      Nie namawiam oczywiście, ale warto pomyśleć nad innymi opcjami, jeśli Tobie i psu bieganie się podoba, a jest tylko problem z prędkością.

      • moni.l

        Taaak, dobić do poziomu psa! Dobiłam już do granic moich możliwości :) Nie umiem biegać sprintem kilku kilometrów :) Moim maximum jest 15 km/h, a Nuki szacuję na jakieś 50, no trochę wolniej niż znajomy greyhound w każdym razie. Myślę, że po jakimś czasie by zwolniła, ale ja bym chyba prędzej padła na zawał. Próbowałam z rowerem, ale na razie pies za bardzo się rozprasza i podbiega mi pod koła, albo wyrywa do innego psa znienacka; musiałabym mieć to ustrojstwo do zaczepienia psa obok koła. Może kiedyś na jesieni…
        Co do zaprzęgu, to mój pies waży 11 kg i wygląda jak terier niemiecki, myślę, że przygodni obserwatorzy umarliby ze śmiechu :)

        • To rzeczywiście ciężka sprawa, ale trudno – znajdziecie sobie coś innego :) Wiele psów właśnie się denerwuje na zbyt wolny bieg, bo taki ”trucht” jest dla nich niewygodny.

          Mógłbym rolki jeszcze zaproponować, ale nie każdy lubi. Sam o tym myślałem, ale czuję się już za stary na to + Legion by mnie chyba na tym zabiła :)

          • moni.l

            No co Ty, rolki są super w każdym wieku. Ja tam jeżdżę, a jestem od Ciebie hm… trochę starsza :) Z psem też, ale trzeba wybrać właściwy i w miarę znany teren. Kiedyś próbowałam po mieście, chodnikami, ale nie można wtedy rozwijać żadnych prędkości, bo co chwilę jakieś przejścia, ulice, zmiana nawierzchni. Trzeba pamiętać, że pies przy rolkach biegnie cały czas po twardej nawierzchni, więc wg mnie to aktywność raczej sporadyczna. Są tylko dwie ważne zasady: pies musi znać na beton komendę stop oraz rolkarz musi umieć hamować na kilka sposobów, a nie tylko przez obrót, bo przecież smycz ma się w ręce :)

          • Każdy ma tyle lat na ile się czuje! Ja czuję się na 80 czasami :D

  • Karolina K.

    A ja dalej polecam dogterkking! :D Wierzę, że jak spróbujecie to oboje złapiecie bakcyla. :)

    • Ja wieeem…. cały czas nad tym myślę, ale zawsze coś jest ”nie tak”. Albo za gorąco i w ogóle nie mam ochoty wychodzić z domu, albo nie mogę znaleźć nic ciekawego w naszej okolicy :)

      Takie wymówki, wiem :)

      • Karolina K.

        No to w przyszłym roku Cię zgarnę, jak będę jechać w śląskie szczeniak już powinien móc w przyszłym sezonie startować. :) Nie będziesz mieć argumentów. :P

        • Bardzo chętnie :D

          • Karolina K.

            Tylko jest jeden szkopuł… Mój pies urodzi się dopiero za 3 tygodnie, więc troche jeszcze musi podrosnąć. :P

          • Ja mam czas :)

          • Karolina K.

            Chyba zawody w Wiśle są niedługo, więc koło Ciebie. :)

  • Dev.Belial

    Kiedyś tak zajarałem się na agility. Oczywiście jako dzieciak, nie miałem ani pieniędzy na sprzęt, ani doświadczenia, przez co ustawiałem patyk na pieńkach i jakoś to szło. Jakoś, ale opornie, Maja zupełnie nie była z tego zadowolona. Darowałem sobie, kiedy zrozumiałem, że robię źle. W zamian jednak we Fleur widzę potencjał i czekamy na otwarcie psiego „parku” u nas w mieście, gdzie ma podobnież znajdować się sprzęt do agility. Na razie jesteśmy na etapie skakania przez nogę i robienia slalomu. Też między nogami. Może się uda, a jeśli nie, nie mogę narzekać na naszą aktywność. Jej. Codziennie wieczorami mamy psie spotkania, gdzie młoda wyszaleje się ile wlezie, a wszyscy właściciele stoją i nie mają serce iśc do domu, mimo siekających nas komarów.

    • My mamy tunel i kilka słupków. Legion nie chce skakać – woli taranować przeszkody. Ona w ogóle ”taka sobie”, jeśli chodzi o skoczność i zwinność.

      Natomiast Levi skacze jak szalony, aż trzeba go uspokajać, bo jeszcze szczeniak :) Jak podrośnie to może coś mocniej z nim porobimy w tym zakresie.

      Mnie osobiście przeszła ochota na takie regularne psie spotkania. Legion lepiej się zachowuje jak sami ćwiczymy – teraz nawet nie chce, żeby psy podchodziły :)

  • Monika

    Gratuluję umiejętności odpuszczania, to trudna rzecz i nie każdy potrafi powiedzieć sobie „dość”. Ja również musiałam dostosować aktywności do psów. Barney uwielbia aport (choć jeszcze ma problem z oddawaniem czasem, ale trzeba mu przyznać, że zrobił spory postęp) i węszenie, ale nie lubi skakać przez przeszkody, natomiast Zuza nie widzi sensu w gonieniu piłek czy dysków, za to chętnie sobie poskacze. Ostatnio próbowaliśmy trochę biegać i o ile zwykłe bieganie Barneyowi się podoba o tyle canicross nie do końca. Nie rozumie, czemu ma ciągnąć i biec przodem, skoro może obok? Starałam się mu to jakoś wytłumaczyć, pokazać, ale odpuściłam. Przecież równie dobrze może biec obok mnie, prawda? Zwłaszcza, że widzę ten błysk w jego oczach na słowo „biegamy”, a którego nie widziałam przy „ciągnij”.

    • Wydaje mi się, że wszystko zależy od psa. Jedne wolą spokojnie przy przewodniku, a inne wolą ciągnąć :) Nie ma sensu naciskać na canicross, jak pies woli bliskość człowieka jednak :)

      • Monika

        Tak, dokładnie. Zwłaszcza, że bardzo długo pracowałam nad tym, żeby pies nie ciągnął na smyczy, a biegając luzem trzymał się blisko. Widocznie porządnie wbił to sobie do głowy chłopak. :)

  • Kamila Ł

    Bardzo chciałam biegać z moim ONkiem, czekałam, aż podrośnie.
    Nando na początku wydawał się bardzo angażować w nasze bieganie, nie przystawał, nie zwracał uwagi na nic i trzymał się blisko nogi- bez smyczy. Nie wiem, czy po prostu mu się to znudziło, a może coś zaczęło doskwierać? Już nie biegamy codziennie wieczorem, nasze biegi odbywają się raz na tydzień. Częściej pies po prostu nie chce, a ja nie widzę sensu go zmuszać.
    Kocha jednak aportować, naprawdę mam wrażenie, że moje ręce dziwacznie się wydłużyły od tego rzucania piłek :D Potrafi 4-5h bez przerwy aportować śnieżki/ piłeczki. Jednak da się wybiegać mojego psa tak, żeby sprawiało mu to frajdę :) Warto jest słuchać swojego czworonoga, jak wiadomo to nie są maszyny, jak i nam się coś nie podoba, po prostu tego nie robimy :)

    Masz pięknego psa! Zostaję na dłużej, pozdrawiam!

    nandoon.blogspot.com

    • Może rzeczywiście nuda. Bieganie nie należy do najciekawszych aktywności niestety :) U nas też lepsze aportowanie, o ile mogę tak nazwać frisbee – Legion mogłaby cały dzień tak biegać.

      Dzięki! :)

  • czterylapysite.wordpress.com

    Obserwuję twojego bloga już od dłuższego czasu i jestem bardzo zadowolony czytając twoje kolejne wpisy :) Bardzo fajnie się go czyta i każdy wpis jest coraz ciekawszy. Oby tak dalej!
    Ciekawi mnie również jak wygląda wasz dzień z psami (treningi, spacery) i czy przystosowujecie się dalej, chociaż po części, do waszego planu treningowego z wpisu o Dog Overdrive oraz czy szkolicie dalej Legion i Leviego?