dieta barf

Dieta BARF i jej wpływ na psa

W końcu przyszedł ten czas, że warto byłoby opisać jak dieta BARF wpłynęła na naszego psa. Nasze początki opisywaliśmy w tym wpisie, gdzie informowaliśmy o tym jak zacząć przygodę z tą dietą. Minęło ponad pół roku od kiedy dieta BARF towarzyszy Legion – to idealny czas na zrobienie badań krwi i sprawdzenie, czy na pewno wszystko idzie dobrze.

Wiele osób uważa, że dieta BARF jest droga / problematyczna / skomplikowana / czasochłonna i mam nadzieję, że ten wpis trochę bardziej poszerzy Wasze horyzonty w tym zakresie. Prawda jest taka, że karmienie ”surowizną” nie jest wcale problematyczne, jeśli potrafimy się odpowiednio zmobilizować. Oczywiście nic nie przebije w łatwości karmieniem suchymi granulkami, ale nie ukrywajmy – to często nie jest wcale dobra opcja dla naszego psa, a niekiedy bardzo szkodliwa.

dieta barf dla psa

Legion kontra golonko z indyka :)

Dlaczego zdecydowaliśmy się na BARF?

Przede wszystkim warto przypomnieć, że nie jesteśmy fanatykami tzw. barfiarzami. Kwestia ideologiczna nie była nigdy dla mnie ważna – najważniejsze jest zdrowie psa. Prawdopodobnie nigdy nie zdecydowalibyśmy się na tę dietę, jeśli nie problemy zdrowotne Legion. Miała ona ciągłe biegunki i problemy żołądkowe. Praktycznie każdy pokarm powodował u niej problemy. Byliśmy przez jakiś czas na diecie eliminacyjnej od weterynarza, która polegała na tym, że Legion po prostu jadła tylko jeden typ pokarmu (wołowina + ryż) i teoretycznie jeśli nie byłoby problemu to po czasie można dodawać kolejne produkty.

Niestety nawet tak uboga dieta nie poprawiła stanu Legion. W takim desperackim kroku postanowiliśmy na jakiś czas w ogóle karmić tylko wołowiną i udało się – pierwszy tydzień bez żadnej biegunki! Sukces. Jednak pojawił się nowy problem – nie możemy przecież karmić psa samą gotowaną wołowiną. Zastanawialiśmy się już powoli nad nowym modelem żywieniowym i nie ukrywam, że dieta BARF brzmiała obiecująco, ale strasznie zniechęcały nas te wszystkie procedury i skomplikowanie.

jak zacząć BARF podstawy

Z drugiej strony weterynarz namawiał na karmę hipoalergiczną, ale przed ”suchym wiórem” broniliśmy się jak mogliśmy. Na szczęście akurat w tym okresie odezwał się do nas przedstawiciel barf-ekspert, który zaproponował nam testowanie pakietu startowego. Obiecał również, że wytłumaczy wszystko i w razie problemów pomoże. To nas przekonało i dzięki temu dieta BARF pojawiła się w naszym życiu.

Od razu muszę napisać, że jesteśmy bardzo wdzięczni firmie barf-ekspert, ponieważ gdyby nie oni to prawdopodobnie byśmy się nie zdecydowali, a nasz pies zostałby skazany na obrzydliwą karmę weterynaryjną :)

Dieta BARF – jak wyglądały początki?

Na początku zawsze jest trochę strach, bo w końcu to coś nowego w życiu. Dodatkowo ma to wpływ przede wszystkim na psa, więc jest stres i odpowiedzialność, żeby wszystko zrobić dobrze. W końcu nikt nie chce źle dla swojego pupila, nie? Na starcie więc robiliśmy wszystko tak, jak nam kazano.

jak zacząć BARF księgi wołowe

Mmmm żwacze… aż się człowiek głodny robi na takie pyszności :) Żartuję – śmierdzi nawet gorzej niż wygląda

Przejście na BARF zrobiliśmy również ”książkowo”, czyli zaczynając od kilku dni podawania samych żołądków wołowych z treścią. Ogólnie dawaliśmy bardzo dokładnie i wszystkiego pilnowaliśmy. Legion jadła chętnie, a problemy żołądkowe ustąpiły, więc było bardzo dobrze. Tylko osoby z chorym na brzuszek psem wiedzą jakie to szczęście zobaczyć w końcu dobrą, porządną kupę na spacerze :D Nie śmiać się, bo to poważna sprawa taka kupa!

Tak wyglądała dieta Legion na początku. Są to ilości na cały tydzień – pamiętajmy, że liczy się podanie psu danych produktów w dłuższym odstępie czasu. Nie musimy codziennie podawać kawałka żołądków. Można dać jedną dużą porcję raz na tydzień tak jak my to robiliśmy. Wszystko wychodziło nam z kalkulatora i tego się trzymaliśmy.

Dieta BARF Legion tygodniowa – ilość jedzenia to 2% masy ciała:

  • 2,5 kg mięso mięśniowe (wołowina, indyk, konina)
  • 1 kg żwaczy
  • 0,75 kg mięsnych kości
  • 0,75 kg podroby
  • 4 jaja
  • 30 g oleju z łososia
  • krew wołowa 200 ml
  • warzywa, owoce

Jak już ogarnęliśmy początkowe problemy to postanowiliśmy, że dieta BARF nada się również dla naszego maluszka, czyli Leviego. Do tej pory jadał standard domowy, czyli gotowane mięso z ryżem/makaronem i jakieś warzywa. Nie czuł się na tym źle, ale było widać taki zazdrosny wzrok, że jednak Legion ma coś lepszego.

Poniżej badania, które wykonywaliśmy przed rozpoczęciem diety – z października 2016.

Młody został przestawiony na BARF – miał proporcje wyliczone z kalkulatora. Jedyną różnicą było to, że nie jadł kości (za młody), a za to miał suplementację. Niestety początki z Levim dobre nie były. Szczeniaczek zaczął mieć problemy z kośćmi, co mogło, ale nie musiało być spowodowane suplementacją sproszkowanymi skorupkami jaj i BARF’em w ogóle, ale jednak problemy były. Więcej szczegółów z naszych problemów z zapaleniem w poniższym wpisie.

Młodzieńcze zapalenie kości i Osteodystrofia przerostowa u szczeniaka

Dodatkowo mały zaczął mieć ”takie sobie” kupki, więc postanowiliśmy, że może być jeszcze za młody na tego typu dietę. Trudno określić co było problemem, ale prawdopodobnie za szybko wprowadziliśmy mu zmiany. Wróciliśmy więc do początku i zaczęliśmy wszystko gotować – miał takie same proporcje jak na BARF, ale po prostu gotowane. Po pewnym czasie jeden posiłek zmieniliśmy z gotowanego na surowe i jak było ok to zmienialiśmy kolejne. Po pewnym czasie mógł znowu wrócić na BARF i do teraz problemu nie widać :)

Dieta BARF – jak to wygląda teraz?

Czytaliśmy bardzo dużo materiałów na temat BARF i z każdymi kolejnymi badaniami oraz argumentami dochodziliśmy do wniosku, że dietę można uprościć. Wiele osób boi się głównie o suplementację – podają algi morskie, sproszkowaną hemoglobinę, drożdże i inne specyfiki. Mierzą to bardzo dokładnie, co drastycznie zwiększa czasochłonność całej diety. Dużym problemem są również żołądki z zawartością, które po prostu wielu odpychają. Śmierdzą okropnie i wyglądają wcale nie lepiej :)

dieta barf dla psa 2

Biedne, znudzone pieski czekają na dostawę mięsa :)

Po 2-3 miesiącach stosowania ”książkowej” diety BARF postanowiliśmy, że możemy wprowadzić własne modyfikacje. Przede wszystkim z diety wyleciały żołądki – można znaleźć mnóstwo materiałów, gdzie udowadnia się, że nie jest to wcale taki dobry produkt dla psa. Bakterie z żołądków są przydatne dla zwierząt roślinożernych, a dla psów nie mają aż takiego znaczenia. Dodatkowo, jeśli już to przydatne są tylko żołądki zwierząt, które pasane są na tradycyjnych pastwiskach. Wnętrzności bydła karmionego paszą nie mają praktycznie żadnych zalet dla naszego psa.

Dwa cytaty odnoszące się do tzw. żwaczy i ich roli w życiu wilków:

„Wolves do not feed on the contents of the rumen; so this, along with the larger unbreakable bones and some of the hide, are often the only things remaining when wolves and associated scavengers are done. In YNP, where wolf and scavenger density is high, carcasses rarely last >48 h on the landscape. [Foraging and Feeding Ecology of the Gray Wolf (Canis lupus): Lessons from Yellowstone National Park, Wyoming, USA1–3Daniel R. Stahler4,Douglas W. Smith, and Debra S. Guernsey,2006 American Society for Nutrition]”

Cytat ten informuje, że wilki nie żywią się zawartością żołądków (żwaczy) – wraz z częścią futra i niektórymi kośćmi to często jedyna pozostałość po ofierze.

„Wolves usually tear into the body cavity of large prey and…consume the larger internal organs, such as lungs, heart, and liver. The large rumen [, which is one of the main stomach chambers in large ruminant herbivores,]…is usually punctured during removal and its contents spilled. The vegetation in the intestinal tract is of no interest to the wolves, but the stomach lining and intestinal wall are consumed, and their contents further strewn about the kill site.(Mech, L.D. 2003. Wolves: Behavior, Ecology, and Conservation. pg 123, emphasis added)”

Tu już informacja, że wilki zjadają największe organy swojej ofiary, czyli płuca, serce i wątrobę. Żwacz są przekłuwane, a ich zawartość wydostaje się na zewnątrz. Wilki zjadają żołądki, ale dla samego mięsa, a nie zawartości.

dieta barf dla psa 3

Jest dostawa! Trzeba szybko rozpakować paczkę i sprawdzić mięso! Legion otwiera, a Levi mówi jej coachingowe brednie ”To porsche czeka, żebyś do niego wsiadła! Łap marzenia!”

Kolejna sprawa to suplementy. Postanowiliśmy, że nie będziemy podawać żadnych dodatkowych składników. Przede wszystkim zbyt duża ilość witamin jest bardziej szkodliwa niż ich niedobór i tego się trzymaliśmy. Dieta BARF nie ma jakiegoś jednolitego wyglądu i na różnych grupach BARF’owych można znaleźć sprzeczne informacje. Jedni suplementują, a inni są przeciwko. Postanowiliśmy spróbować bez suplementacji i po wynikach badań zdecydować, co będziemy robili dalej. Dodaliśmy jeszcze trochę więcej jedzenia (z 2% na ok. 3%), bo brakowało nam trochę na treningi, a i pies często wydawał się głodny.

Dieta BARF Legion tygodniowa – ilość jedzenia to 3% masy ciała:

  • 4,5 kg mięsa mięśniowego
  • 1,4 kg podroby
  • 1 kg mięsnych kości
  • 4 jaja
  • olej z łososia
  • warzywa, owoce

Dwa dni temu postanowiliśmy, że przyszedł w końcu czas zrobić Legion badania. Wykonaliśmy morfologię, biochemię oraz jonogram. Przede wszystkim widać, że mocznik jest odrobinę podwyższony. Już wiemy, że może to być spowodowane zbyt chudym mięsem. Teraz będziemy podawać bardziej tłuste kawałki, co na pewno spodoba się Legion :)

Glukoza bardzo niska, ale weterynarz twierdzi, że to podobno błąd laboratoryjny – niby glukoza jest zjadana przez krwinki, więc im dłużej próbka ”stoi” tym mniej glukozy. Dla pewności sprawdzimy to jeszcze glukometrem przy okazji. Potas również delikatnie podwyższony  i to również jest spowodowane chudym mięsem. Tłuste kawałki powinny wyeliminować problem i znacząco poprawić wyniki.

Jak widać nie jest źle, a nawet jest bardzo dobrze naszym zdaniem jak na dietę bez suplementacji. Wiele osób obawia się właśnie, że to suplementacja będzie powodowała problemy – nieprawidłowe dobranie proporcji, złe stosunki minerałów i tak dalej. Jak widać u nas nawet bez suplementacji takich problemów nie ma. Interpretując nasze wyniki można zobaczyć, że o wiele ważniejszy jest dobór dobrego mięsa, czyli tłustego :)

dieta barf dla psa

Paczka już otwarta, więc trzeba sprawdzić zawartość!

Już zamówiliśmy nowe pyszności i postanowiliśmy ponownie zmodyfikować delikatnie dietę. Będzie przede wszystkim tłuściej! Legion trochę przybrała na wadze (+ 3 kg, czyli ma 39 kg teraz), więc obniżamy ilość jedzenia do 2% docelowej masy ciała (35 kg).

Dieta BARF Legion tygodniowa – ilość jedzenia to 2% masy ciała:

  • 3,15 kg mięsa mięśniowego ok. 20% tłuszczu (wołowina, indyk, konina, kaczka, królik, jeleń, sarna, baran)
  • 0,7 kg mięsnych kości
  • 1 kg podroby
  • 4 jaja
  • olej z łososia
  • warzywa, owoce

Oczywiście nie każdemu można polecić rezygnację z suplementów. Zawsze warto zrobić psu badania przed zmianą diety, aby zobaczyć, czy nie ma jakichś braków. Następnie po przejściu na BARF warto regularnie robić badania i je sprawdzać. Lepiej naszym zdaniem przez 3 miesiące nie podawać psu nic (jeśli wcześniejsze wyniki nie wykazały braków) i dopiero po tym czasie uzupełniać (jak coś wyjdzie z badań) niż faszerować psa od razu różnymi suplementami. Powtarzam – za dużo witamin i minerałów jest bardziej groźne dla zdrowia niż ich lekki niedobór.

dieta barf dla psa 6

Zaakceptowane :D

Naturalnie może się okazać, że akurat Twój pies będzie potrzebował jakiejś suplementacji, ale nie warto martwić się na zapas. Wszystko można dostosować na bieżąco – może nam za pół roku wyjdą jakieś braki i będziemy musieli dodać jakieś suple? Zobaczymy.

Dieta BARF – co o niej myślimy?

Osobiście zawsze byłem sceptyczny do tej diety, a BARFiarzy uważałem za dziwnych fanatyków. Trudno się dziwić, ponieważ w okresie największego ”boom” tej diety byli po prostu wszędzie i przejmowali praktycznie każdy wątek w celu udowodnienia swoich racji. Mnie kwestia ideologiczna nie rusza – nie zależy mi, aby nasze psy czuły się bliżej swoich przodków czy coś w tym stylu. Dla nas najważniejsze jest, aby psy jadły chętnie, były zadowolone i przede wszystkim zdrowe. BARF zapewnia nam to wszystko.

Naprawdę poprawiła się jakość życia z psami, od kiedy stosujemy ten model żywieniowy. Na pewno jestem bardziej wyspany – nie ma już nocnych biegunek, gdzie praktycznie co godzinę Legion musiała wychodzić. Nie ma już podejrzanego burczenia w brzuchu i brzydkich bąków – znaczy czasami coś tam się wymsknie, ale bez przesady :D

dieta barf dla psa 7

Levi kontra skrzydło z indyka :)

Na początku mieliśmy takie samo zdanie jak większość osób, których dieta BARF odrzuca – jest skomplikowana, droga, czasochłonna, brudząca. Jednak po czasie mocno zmieniliśmy nasze nastawienie. Nie będę nikogo na siłę przekonywał, ale to naprawdę sensowna alternatywa dla innych modeli żywieniowych.

Gotowe jedzenie jest zdrowsze i bardziej zbilansowane

To najgłupszy argument jaki często słyszę i całkowity bullshit. Naprawdę uważam, że suche, gotowe jedzenie to najgorsza opcja dla każdego psa. Pominę już fakt, że większość psów wcale nie chce jeść tego syfu i nie są szczęśliwe jak się je do tego zmusza, ale najważniejszy jest aspekt zdrowotny. Jak ktoś chce to może uważać, że jego pies jest kapryśnym dupkiem i wybrzydza z tym jedzeniem, ale chociaż dopuśćmy możliwość, że taka karma niekoniecznie jest zdrowa.

dieta barf dla psa 12

Levi grzecznie czeka na swoje śniadanko – musi pilnować, czy porcja jest wystarczająca dla jego młodego organizmu, który potrzebuje dużo jedzonka, żeby mógł rosnąć!

Co do kapryszenia jeszcze to również apeluję o rozsądek. Z tym głodzeniem psa i wmuszaniem jedzenia na siłę bywa różnie i każdy musi sam zdecydować. Przykładowo kupiliśmy dzisiaj królika dla psów – Levi zjadł, a Legion z jakiegoś powodu nie chciała go tknąć. Przecież nie będę jej teraz głodził, żeby go zjadła na siłę… niektórzy powinni się zastanowić :)

Gotowa karma to najczęściej sama chemia i wiele materiałów pokazuje negatywny wpływ tego typu pokarmu na psy. Wystarczy zobaczyć chociażby ten film, aby sobie trochę uzmysłowić problem. 90% zachorowalności psów na raka? Powodem są suche karmy niskiej jakości.

BARF jest za drogi – nie każdy może sobie na niego pozwolić

Czy każda gotowa karma powoduje raka u psa? Nie. Można znaleźć na rynku produkty wysokiej jakości, które nie są nafaszerowane takim chemicznym syfem. Zakładam, że każdy chce zdrowia dla swojego psa i karmi go porządną karmą, jeśli zdecydował się na taką dietę. Warto zauważyć, że koszt karmienia BARF wcale nie jest wyższy niż cena gotowych produktów wysokiej jakości.

Natomiast jeśli ktoś chce rzucić argumentem ”a co jak ktoś nie ma pieniędzy na dobrą karmę”? Cóż… może pies nie jest najlepszym wyborem? ”Lepiej karmić tanią karmą niż miałby siedzieć w schronisku!” niby tak, ale czemu jest winien pies? Czy zawsze musi mieć pod górkę? Albo schronisko albo gówniana karma? Uważam, że pies to nasza odpowiedzialność i powinniśmy karmić go tak, żeby zapewnić mu zdrowe życie.

Nawet tanie, domowe jedzenie jest lepsze od taniej, suchej karmy. Trochę ryżu, warzywa, jakieś gotowane mięsko – naprawdę nie musi być drogo, więc nie wierzę, aby pies był aż takim obciążeniem budżetu domowego.

dieta barf dla psa 8

Levi zadowolony chyba najbardziej :)

Dieta sreta – pies ma jeść, co mu każę

Dieta to najważniejsza rzecz w życiu psa. Nie trening, nie zabawki, nie obroża, nie człowiek – dieta. Bez odpowiedniej diety wszystkie działania są dla psa mało wartościowe.

Bo jak o tym pomyślimy to dla każdego organizmu najważniejsze jest przetrwanie. Abraham Maslow wykonał kiedyś piramidę potrzeb człowieka oraz stworzył teorię. Teoria ta zakłada, że niedobór elementów podstawowych uniemożliwia uzyskanie szczęścia. Dopiero zaspokojenie podstawowych potrzeb umożliwia nam uzyskanie szczęścia i potrzeb mniej podstawowych. Bez pożywienia nie uzyskamy poczucia bezpieczeństwa, a bez tego nie zaspokoimy ”potrzeby uznania” – nie będziemy czuć się wartościowi.

Na samym dole tej piramidy, czyli w podstawie są ”Potrzeby fizjologiczne”, czyli głównie pożywienie. Elementy tej piramidy są również prawdziwe dla naszych zwierząt. Bez odpowiedniej diety uniemożliwiamy psu czerpanie radości z pozostałych aktywności, które wykonuje w ciągu dnia.

dieta barf dla psa 9

Będzie jedzone jedzenie zaraz :)

I nie chodzi tu o BARF sam w sobie, a samą ideę. Najpierw zapewnijmy psu odpowiednią dietę, a dopiero potem skupiajmy się na innych aktywności. Zapewnianie psu innych rzeczy (aktywności, bodźce, zabawki itd.) nie powinno być tłumaczeniem w stylu ”ma wszystko inne to nic się nie stanie, jak dostanie tanią karmę”. Jeśli badania wskazują, że 90% psów karmionych suchym produktem niskiej jakości choruje na raka to chyba jednak warto przeanalizować ponownie swoje priorytety, jeżeli chodzi o psa.

BARF jest niewygodny – kto ma na to czas?

Nikt nikogo nie przekonuje do BARF – jeśli ktoś nie chce to nie musi. Jednak naprawdę tłumaczenie się jest niepotrzebne. Jeśli kogoś interesuje dieta BARF to uda mu się ją wprowadzić do życia. Natomiast jeśli kogoś ona nie interesuje to po prostu jej nie wprowadza, ale kwestia ”czasu” nie powinna być argumentem moim zdaniem.

My kupujemy jedzenie w większej ilości i porcjujemy je. Zajmuje to dosłownie 1-2 godziny tygodniowo w weekend. Potem wyciągamy gotowy woreczek, rozmrażamy i wsypujemy do miski. Nic trudnego i naprawdę nie zajmuje to tyle czasu, ile niektórzy myślą :)

dieta barf dla psa 10

Myślę, że wygląda całkiem smakowicie. Nawet ogórek dla orzeźwienia jest :)

Oczywiście przydatna jest duża zamrażarka, ale my wcale takiej nie mamy – standardowa, co przychodzi w pakiecie z lodówką. 30 litrów? Nie znam się :) Kupujemy jedzenie na jakiś okres czasu (czasem na tydzień, czasem na dwa) i na nim działamy. Jeśli nie mamy miejsca lub nie ma możliwości dostawy w danym terminie to kupujemy w okolicznych sklepach. Sobie przecież też kupujemy jedzenie regularnie, prawda? Co za problem dołożyć do koszyka mięsa na 2-3 dni dla psa?

Nie ma co się jednak oszukiwać – suche, gotowe jedzenie jest najszybsze i najbardziej wygodne. Jednak czy warto? Każdy niech zastanowi się sam. Jeśli ktoś ma pieniądze, ale nie ma czasu to zawsze zostają drogie karmy wysokiej jakości. Jak ktoś nie ma pieniędzy, ale ma czas – może gotować w domu. Jak ktoś nie ma pieniędzy i czasu… może warto się zastanowić, czy możemy zapewnić psu wszystko, co niezbędne do życia? Wydaje mi się, że alternatyw jest wiele, a ”tania karma” nie musi być jedynym wyborem.

Dieta BARF – podsumowanie

Wpis ten absolutnie nie ma przekonywać, że dieta BARF jest najlepsza dla psa (Do you see what I did there? :D). Nie jest. Każdy pies ma swoje potrzeby i wymagania. Dużo zależy od naszych predyspozycji i możliwości. Może jednak ktoś się zastanawia i tak jak nas odrzucają go pewne mity?

dieta barf dla psa 11

Smacznego Levi!

Dieta BARF wcale nie musi być bardzo droga (pełno grup na FB, gdzie można kupić mięso w dobrej cenie – z dostawą, więc nie trzeba szukać w okolicy), czasochłonna (2 godziny tygodniowo na porcjowanie to nie jest dużo) lub skomplikowana (nawet nie zawsze trzeba suplementować). Po prostu, jeśli ktoś ma ochotę spróbować tej diety to niech spróbuje. Jeśli pojawią się jakieś problemy to zawsze można wrócić do innej diety lub coś kombinować.

Jednak na pewno przestrzegamy przed karmieniem psa produktami złej jakości. Coś ”chemicznego” od czasu do czasu nie jest złe – sami jadamy przecież czasami jakieś niezdrowe produkty (czipsy, pepsi, batony – wy pyszne, niezdrowe sukinkoty…). Nie opieramy jednak na czisburgerach swojej diety, prawda? PRAWDA?! Podobnie z psami – marketowy smaczek raz w miesiącu nie spowoduje u psa raka. Jednak podawanie taniej karmy przez kilkanaście lat już może.

Wracając jeszcze do naszego, surowego modelu żywieniowego – my możemy polecić. Dieta BARF pomogła na żołądkowe problemy Legion. Nie jest wcale droższa niż nasze poprzednie diety, nie jest specjalnie skomplikowana, nie jest również czasochłonna.

I teraz do komentujących. Spodziewam się jakichś osób, które karmią swoje psy wątpliwej jakości produktami i będą starały się bronić swojego wyboru – nie ma sensu. Jest tyle materiałów piętnujących gotowe karmy, że naprawdę Wasze argumenty tego nie zmienią.

Natomiast jeśli ktoś ma rzeczywiście sporą wiedzę i widzi jakieś błędy w naszej diecie to jak najbardziej zapraszam z argumentami. Na ten moment psy są zdrowe, a wyniki poprawne, więc nie zauważamy problemów. Może ktoś ma wprawniejsze oko lub ma ciekawe sugestie :)

Czy ktoś z Was stosuje lub zastanawia się nad BARF? Jakie są Wasze wrażenia/przemyślenia?

  • My też barfujemy! Regularnie od jakiś 4 miesięcy (obecnie Sonia ma prawie rok). Wcześniej były podchody, ale brak mi było motywacji i stosowałam wszystkie wypisane przez Ciebie wymówki. Na szczęście mam małego psa, więc ilość zjadanego mięsa nie powoduje zapychania się mojego zamrażalnika. Nie zamawiam jednak jedzenia u producentów (jedynie żołądki, które pies uwielbia) a kupuję w „normalnym” ludzkim sklepie. Psina je mało, więc to nie są jakieś gigantyczne koszty.
    Za miesiąc czeka nas sterylka i przy okazji operacji będziemy robić kompleksowe badania. Jestem bardzo ciekawa wyników i liczę, że wszystko będzie ok.

    Ja suplementuję, ale bez specjalnego wyliczania. Po prostu raz dziennie dostaje łyżeczkę oleju z łososia, raz na jakiś czas dorzucam skorupki po jajkach, a jak sobie robię zielony koktajl i psu dosypię odrobinę spiruliny. Za miesiąc się okaże czy tędy droga :) Kupa w normie :)))

    • My też kupowaliśmy w normalnym sklepie – głównie z lenistwa, bo łatwiej było dorzucić coś do koszyka niż specjalnie zamawiać.

      Ja do tych skorupek nieszczęsnych mam uraz. Niby weterynarz mówił, że to nie od tego, ale jednak może od tego :)

      Kupa w normie najważniejsza :D

  • Pies Sumo

    I my tez barfujemy! Cała trójka: kotek, szczeniak i dorosły pies przestawione z dnia na dzień, wszyscy żyją, choć nie obyło się bez komplikacji. Najlepiej z całej trójki wyszedł na tym kot, który wygląda i czuje się po prostu świetnie (a wcześniej od roku walczyliśmy z rozległą grzybicą po antybiotykoterapii, ubytkami sierści, wyblakłym i matowym włosem, nadżerkami na buzi i beznadziejnym samopoczuciem). Kot je jedną mieszankę sporządzoną zgodnie z kalkulatorem barf (choć zrobiłam już 3, ale tylko jedna przypadła mu do gustu) oraz podjada psom różne gatunki mięsa bez supli.
    O dorosłego psa najbardziej się martwiłam, bo ma problemy behawioralne (płochliwość), jest niejadkiem i alergikiem z tendencją do biegunek. Przez to, że waży 60kg, przed barfem każda niezjedzona porcja oznaczała, że ogromne ilości drogiej karmy (za każdym razem dosmaczanej mięsem lub masłem) lub domowego jedzenia lądowały w śmieciach, co wcale nie znaczy, że pies nie był głodny – wręcz przeciwnie – nie jadł w domu, a na spacerze rzucał się na sterty starego chleba pod blokami i w lesie. Dla odmiany na barfie mój pies je każde mięso (poza mielonym) i praktycznie nie ma biegunek. Gorzej z suplementami. To skomplikowane, aby pies zjadł przeznaczoną mu porcję suplementów. Wiem, że mój pies jest specjalnej troski i powinien je przyjmować, ale mam zasadę, że nic na siłę (szczególnie, że dopiero od niedawna mogę patrzeć, jak mój pies ma przyjemność z jedzenia).
    Jest jeszcze mopsik, którego do niedawna karmiłam „przy okazji” karmienia bullmastiffa. Nie przejmowałam się, bo mops ma świetny apetyt, świetne trawienie, żadnych alergii i żadnych większych problemów behawioralnych (poza frustracją, na którą według mnie barf pomaga). Niestety i u nas pojawiła się kulawizna. Spanikowałam, że to wina nonszalanckiego podejścia do diety i wiary w to, że różnorodność posiłków wszystko załatwi. Z perspektywy czasu i wielu wizytach u weterynarzy myślę, że winą kulawizny było moje nonszalanckie podejście do psa (forsowanie szczeniaka na spacerach, niezabezpieczone kanapy z których pies kochał skakać na śliski parkiet, itp.). Wątpię, aby nie doszło do tego urazu, nawet gdybym w 100% przyłożyła się do diety. Teraz uważam, że fakt, że jest na barfie pozwala mu o wiele szybciej wrócić do zdrowia niż gdyby był na suchej karmie i faktycznie poprawa jest z dnia na dzień.
    Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego rodzaju karmienia i właściwie nie widzę odwrotu – mój bullmastiff już na pewno nie tknie suchej karmy (mniejsze zwierzaki nie pogardziłyby royalem, ale mając teraz pewną świadomość, nie mogłabym ulec). Największy minus to koszty i czas. Akurat uwielbiam zajmować się i wydawać pieniądze na moje zwierzaki, ale rodzina zgodnie uważa, że marnuję swoje życie i pieniądze xD

    • Barferzy łączmy się :D Również nie widzimy odwrotu – psy zadowolone i zdrowe, a to przecież najważniejsze.

      Rodzina, a szczególnie starsze pokolenie ma ogromny problem z zaakceptowaniem, że zwierzęta to coraz częściej członkowie rodziny, a nie narzędzia gospodarskie. U nas też często mówią, że wydziwiamy i przesadzamy :)

      Barf taki drogi aż nie jest – oczywiście porównując z najtańszą karmą to nawet suchy chleb może wydawać się kosztowny, ale jednak patrząc na wysokiej jakości produkty to wychodzi dość porównywalnie. Dużo zależy też od rejonu, gdzie się mieszka, bo ceny i dostępność mięsa może być bardzo różna.

      • Pies Sumo

        U nas barf wychodzi drożej niż najdroższa karma jaką mialiśmy (Platinum). Chyba głównie dlatego, że pies jej nie jadł i się nie zużywała xD Jakkolwiek ciągle szukam patentów jak obniżyć koszty bez szkody na zdrowiu psiaków. Np. sam koszt m-c suplementacji omega 3 olejem z pokusy (narazie jedyny suplement, który psy jedzą chętnie bez gadania, tańszy olej odstraszał psy) to dla 70kg zwierzaków ponad 160zl miesięcznie. Nie wiem czy da się to czymkolwiek smacznym i wartościowym zastąpić jakby przyszły gorsze czasy i nie byłoby mnie stać… może doczekam się jakiegoś posta jak ogarnąć barfa podczas kryzysu ekonomicznego xD

        • Poza olejem nie suplementujemy, więc może rzeczywiście nas to mniej wychodzi. Nie założyłem, że suplementy mogą pochłaniać taką część budżetu :)

          My używamy oleju z łososia Grizzly i nie ma problemów :)

  • moni.l

    Jeśli chodzi o barfa, to nie jestem przeciwniczką, wręcz przeciwnie. Z mojego punktu widzenia taka dieta byłaby i szybsza i łatwiejsza, bo to psie moje nie chce nic jeść, a ja i tak kombinuję z gotowanym. Ale nie przekonują mnie gotowe produkty komercyjne, sama chciałabym kupować mięso.
    I tu jest problem z tak zwanym dobrym źródłem. Wśród barfiarzy króluje to sformułowanie, ale co to znaczy? Że muszę szukać rzeźnika, a najlepiej żeby był moim przyjacielem i nie sprzedał mi syfu?
    Sami jadamy głównie indyka, a i to nie za dużo. Nie mam więc zaufanego sklepu/rzeźnika itp. I co to znaczy zaufany? U mnie na bazarku są małe sklepiki z mięsem, ale zdarza się tam mięso nieświeże, co raczej się nie przytrafia w dużym markecie, więc nie ufam im wcale. W ogóle nie mam zaufania do jakości mięsa ze względu na wszechobecność antybiotyków. I tu pytanie: mięso ze zwykłego sklepu mięsnego jest niby badane, ale do spożycia po obróbce cieplnej, czy więc psu nie zaszkodzi? (pasożyty? salmonella, toksoplazmoza?) Kupujecie takie zwykłe kurczaki na przykład? Albo wołowinę? Podroby z półki?
    Wiem, wiem, grupy na fejsie. Ale ja nie mam FB (i nie założę. :) ani nie chce mi się ganiać z kurierem od pracy do domu i z powrotem, jak to zwykle bywa z kurierami, gdy człowieka nie ma akurat w domu.
    I drugie pytanie, po co się suplementuje, skoro taka dieta jest dla psa najbardziej naturalna. Przyswajalność suplementów dla ludzi jest minimalna, jak to jest ze zwierzęcymi, chyba podobnie?

    • Szczerze? My głównie kupowaliśmy mięso z okolicznych sklepów – Lidla lub Tesco. Mamy jeszcze taki jeden mięsny na osiedlu i tam też czasami chodzimy.

      Nie dajemy się zwariować, bo przecież sami też to mięso jemy. Zobacz przykładowo informacje z tej grafiki. Zwierzaki nie są takie słabe – poradzą sobie z bakteriami :)
      https://uploads.disquscdn.com/images/262b5c8af936e2f614bc9ae411525df88d36d1a43e398dbfdb9a63f66e44ad0c.jpg

      Dopiero teraz zamówiliśmy mięsko z grupy z FB, ale to głównie dlatego, że chcieliśmy zobaczyć, czy psiakom posmakuje konina. Po prostu od czasu do czasu jakiś inny, trudniejszy do znalezienia w sklepie rodzaj mięsa będziemy kupować w taki sposób :)

      Kurczaków nie kupujemy, bo rzeczywiście podobno są mocno faszerowane (nawet dla ludzi niedobre), a Legion się średnio po nich czuła (kupa 4/10 :D). Kupujemy głównie indyka, kaczkę i wołowinę. Podroby głównie serca i żołądki. Wątróbkę sporadycznie, bo różnie o nie piszą.

      Po co się suplementuje pytasz… Jak jesteś fanką teorii spiskowych to powiedziałbym, że lobby farmaceutyczne na to naciska :) Trudno powiedzieć, bo teraz jest taka moda na łykanie tabletek na wszystko.

      • Jeszcze jakby ktoś chciał argument ”za” barf to następna grafika. Na pewno wielu słyszało, że sucha karma jest najlepsza, bo dobra na zęby, a bez tego ”dupa” i w ogóle zgryz do wymiany. Też nam weterynarz mówił :)
        https://uploads.disquscdn.com/images/f44b71751f28773ede3dd64b7caa38135c93923077815c8456deffa8dae7eb2b.jpg

        • moni.l

          A, i jeszcze pytanie o indyka. Ma on charakterystyczne twarde, ostre kości. Z gotowanego usuwam kości, jak daję psu. Ale z surowego? Jak sobie Wasze psy z tym radzą?

          • Podajemy golonka, skrzydła i szyje z indyka – razem z kośćmi i nigdy nie było problemu. Zgodnie z założeniami barf nie podajemy tylko kości nośnych dużych zwierząt, z którymi pies sobie nie poradzi :)

            Jak sobie radzą? Szybko!

      • Jarosław Egon

        Możecie podać jakieś grupy z fb?

    • Mogę się wtrącić do dyskusji? :)

      „Dobre źródło” to takie, które sprzedaje mięso dobrej jakości w odpowiedniej cenie. Nie trzeba nikomu ufać na słowo, wystarczy spojrzeć na to, jak wygląda mięso, które oferuje :).
      Mięso trafiające do sklepów jest przebadane (należy unikać tylko mięsa z dzika i, jeżeli ktoś wciąż się obawia, wieprzowiny). Żołądek/organizm psa karmionego surowizną samodzielnie radzi sobie z wszelkiego rodzaju „zagrożeniami” (jeżeli można to tak w ogóle nazwać).
      Piszesz, że ogólnie nie masz zaufania do mięs… OK, ale ani od gotowania ani od przetworzenia to mięso wcale nie zyskuje na jakości (a do suchych karm trafia ‚mięso’ jeszcze gorszej jakości).
      Ja akurat karmię psa tylko „eko/bio-mięsem” lub dziczyzną, ale każde mięso (o ile jest pełnowartościowe) będzie lepsze od alternatyw.

      Natomiast jeśli chodzi o suplementy. W przypadku tej diety stosuje się naturalne produkty, które pozwalają uzupełnić to, czego brak w sklepowym jedzeniu.
      Zwierzęta hodowlane przemysłowo są karmione paszami – a więc brakuje im kwasów omega-3 (stąd suplementacja olejem z łososia czy kryłem). Tak samo to wygląda w przypadku witamin z grupy B (drożdże) czy jodu (algi).
      Mięso jest skrwawione – a więc zazwyczaj należy nadrobić braki krwi (choć to jeszcze zależy od podawanych gatunków mięs). Czy 4 suplementy to naprawdę tak dużo? :)
      Dieta jest naturalna, ale dzikie psowate oraz psy karmione WP mają dostęp do całej ofiary – ja swojego psa nie suplementuję właśnie z tego powodu.

      • moni.l

        OK, dzięki za odpowiedź. Na pewno masz jakieś sprawdzone źródło (internetowe?) do zaopatrywania się w WP? Niby nazwa mówi wszystko, coś tam w Internetach czytałam, ale jak to wygląda w praktyce?, kupuje się np. ptaki w całości, a inne mięso we fragmentach? podaje się po prostu kawałki? Możesz mi nakreślić w skrócie, jak to u Was wygląda od strony praktycznej?
        I jak z przestawieniem? Czytałam, że lepiej bez okresu przejściowego, tylko z dnia na dzień, bo psy inaczej trawią surowe, a inaczej gotowane, przetworzone. Szczerze mówiąc, wydaje się to logiczne.

        • Zaczynając od końca, zdecydowanie najlepiej jest po prostu zmienić dietę z dnia na dzień, zaczynając po prostu od podawania mięs najłatwiejszych do trawienia/najlżejszych – świetnie sprawdza się w tym przypadku indyk. Mieszanie to kiepski pomysł po pierwsze ze względu na inną szybkość trawienia surowizny i przetworzonej żywności, a po drugie dlatego, że w wyniku trawienia surowizny znacznie obniża się pH żołądka psa (z 3-4 spada do 1-2). Nie ma sensu utrudniać psu trawienia – chyba nikt nie lubi, jak mu coś „leży” na żołądku ;).
          Jakiś czas temu napisałam dość szczegółowy tekst na temat karmienia BARFem: http://dontsettle.pl/index.php/2017/02/10/raw-101 – sorry za autoreklamę, ale myślę, że ten post odpowiada na parę podstawowych pytań/wątpliwości ;). Post był napisany przed przejściem na WP, a nowy jeszcze się napisał, ale myślę, że może być pomocny – bo większość osób zaczyna jednak od karmienia ‚normalnym’ mięsem, później podaje oprawione tuszki, takie jakie można znaleźć w każdym mięsnym sklepie, a dopiero na końcu kończy na WP (i też, na początku podaje się te w miarę łatwo dostępne zwierzęta, jak właśnie ptactwo czy króliki) :)
          Natomiast w tej chwili już wszystko, co Tayra zjada, kupuję w całości: jelenie, sarny, daniele, barany, kozy, indyki, gęsi, kaczki, króliki/zające, nutrie, perliczki, bażanty, gołębie, przepiórki, szczury/myszy. Źródła mięsa znajdowałam głównie… na OLXie :) Przeglądałam ogłoszenia z okolicy, dostawałam kolejne kontakty i tak jakoś poszło. Aktualnie wygląda to tak, że jednego dnia w miesiącu jadę po prostu od punktu A do punktu B i punktu C, gdzie odbieram odłożone dla mnie świeże tuszki, plus na ten sam dzień umawiam dostawę królików kurierem – a potem po prostu pakuję wszystko do zamrażarki, a to zajmuje chwilę. Wszystko to zajmuje mi max. z 3-4h (byłoby mniej, gdyby nie korki :>).
          Natomiast jeśli chodzi już konkretnie o praktykę, to najłatwiej jest z małymi zwierzętami (patrząc na powyższą listę, od kaczek po myszy) – pies dostaje je po prostu w całości i jest w stanie poradzić sobie z wszystkimi kośćmi samodzielnie, więc z takiej tuszki jedyne co zostaje, to nieco futra/piór oraz żołądek i jelita – tego pies nie tyka.
          Kiedyś większe zwierzęta dzieliłam na dzienne porcje +/- 600g, teraz podaję psu większą ilość, tak że najada się do syta, a później przez dwa dni pies sam robi sobie głodówkę – ale to jej osobisty wybór. Więc nieco większe zwierzęta (gęsi i indyki) dzielę na połówki i ćwiartki (po prostu przekrawając je tak, jak mi najwygodniej) i z nich także znika wszystko z wyjątkiem układu pokarmowego i piór. Natomiast z większych zwierząt (od jeleni do kóz) zostaje sporo kości – widać pies sam widzi, że nie warto się z nimi męczyć ;). Kurczę, wszystko będzie łatwiejsze do ogarnięcia jak się w końcu zmotywuję do zrobienia zdjęć i napisania posta na ten temat :D

          • Nie wyobrażam sobie, żeby Legion sama z siebie zrobiła sobie głodówką :D Pewnie każdy musi do WP dojrzeć – mnie już BARF tak średnio leżał, ale sytuacja nas zmusiła :)

          • moni.l

            Dzięki za szczegółowy opis i linka. Chyba faktycznie zacznę od surowego, a potem zobaczymy :) Moje psisko waży 11 kg, jakoś na razie się nie widzę z upchnięciem całego jelenia w zamrażarce na rok :D

  • Odnośnie waszych wyników:
    – Niskim poziomem glukozy bym się nie przejmowała, bo fruktozaminę macie w normę, a to jej wynik jest dużo ważniejszy. I tak naprawdę tylko on ma znaczenie w diagnostyce.
    – Jeśli chodzi o potas, to pomocne w jego zbiciu będzie po prostu podawanie psu większej ilości wody :)
    – Macie trochę za wysoki poziom wapnia w stosunku do fosforu, więc zmniejszyłabym minimalnie ilość kości w diecie.
    I ostatnia sprawa, suplementacja. Wyniki macie OK, ale ani morfologia ani biochemia ani jonogram nie wskażą ci pewnych rzeczy. Na przykład niski poziom jodu (który suplementuje się poprzez podawanie alg). Ewentualne problemy wyszłyby dopiero później w przypadku zbadania profilu tarczycowego. Ale to tak nawiasem mówiąc ;).

    A odnośnie samej diety… Cóż, w przypadku psa czwarty rok już leci :). Choć teraz to już w naszym przypadku typowe whole prey. W każdym razie nie wyobrażam sobie karmienia psa niczym innym.
    Ale nie mam się za fanatyka, bo nie próbuję przekonywać za wszelką cenę innych, że to jedyny słuszny sposób żywienia. Nie lubię jedynie głupich wymówek: ktoś nie chce karmić BARFem, spoko, niech nie karmi – tylko niech się głupio nie tłumaczy :D.
    „Gotowa karma jest idealnie zbilansowana” – Jeżeli ktokolwiek wierzy w to, że gotowa karma jest idealnie zbilansowana dla KAŻDEGO psa, który ją je, to podziwiam naiwność.
    „To zbyt skomplikowane” – A mimo to mnóstwo ludzi świetnie sobie radzi, choć zdecydowana większość z nich nie ma dyplomu z biochemii ;)
    „Nie mam miejsca” – Chciałabym to rozumieć, ale, kurczę, choć teraz mam trzy duże zamrażarki, to jednak zaczynałam z 30kg psem od połowy jednej półki w zamrażarce. I jakoś się udawało.
    „Nie mam czasu” – Tego już w ogóle nie ogarniam. Poważnie, jeżeli ktoś nie ma czasu na to, by *karmić* własnego psa, to zastanawiam się, jak znajduje czas na cokolwiek innego.
    Kwestie finansowe są zawsze dość kontrowersyjne, wiadomo, ale… Nie wiem, jeżeli nie stać mnie na to, by karmić zwierzę jedzeniem odpowiedniej jakości, to tak naprawdę wcale mnie na nie nie stać.

    • Psy mają miskę z wodą cały czas, więc piją ile chcą. Myślę, że łatwiej będzie zwiększyć stosunek tłuszczu do białka i powinno być ok :)

      Próbowałem zrobić wyniki na jod, ale weterynarz nie mógł znaleźć tych badań i poinformował mnie, że takich to się chyba nie robi :D Będziemy musieli zrobić następnym razem jak widać.

      Jestem świadomy, że nie wszystko można zobaczyć na wynikach, ale czas pokaże. Będziemy obserwować psy i robić kolejne badania i reagować w razie czego.

      Legion na whole prey by się nie dała, bo ona nawet nieobranej marchewki nie tknie. Taka księżniczka się zrobiła na ”starość” :D Kupiliśmy natomiast całe przepiórki dla Leviego i zobaczymy czy mu zasmakuje.

      Co do wymówek to też mnie to trochę denerwuje. Jak komuś się dana dieta nie podoba to wystarczy powiedzieć ”ee tam, barf jest głupi i nie będę go stosował” – szanuję :D Natomiast takie tłumaczenie się interpretuję jako ”chcę wprowadzić barf, ale mi się nie chce”.

      • No bo jodu u psa tak naprawdę nie da się oznaczyć – albo inaczej, byłoby to niesamowicie skomplikowane :).
        Haha, no warzyw mój pies też nie ruszy, i to bez względu na to, w jakiej formie są podane :D.

        • Levi kocha warzywa i nawet pracuje za ogórka :D Legion zje, ale zachwytu nie ma.

    • Pies Sumo

      Tayra, zaintrygowało mnie Twoje zdanie na temat kwestii finansowych. Mi wychodzi grubo ponad 600zł miesięcznie na mięso (baranina, sarna, jeleń, perliczki, kaczki, gęsi, wieprzowina, wołowina, indyk, nutrie, królik) i 300zł na suple (olej z łososia, algi, hemo, skorupki, czystek, msm, jaja przepiórcze, drożdże, tauryna) na 70kg psów. Kupuję okazyjnie w sklepie lub większe zamówienia przez internet (zawsze przebadane dla ludzi), ale nie bio/eko. Jesteś może w stanie mi powiedzieć ile wychodzi Ci miesięczny whole pray z mięsem bio/eko dla Twojego 30kg psa? Bo ja nie wiem, czy to tyle ma kosztować, czy źle robię zakupy?

      • Jak 1/3 kosztów idzie na suplementy to się nie dziwię, że tyle wychodzi. Raczej na na samym mięsie dużo nie oszczędzisz, nawet jak znajdziesz trochę taniej.

        • Pies Sumo

          No widzisz, ale nie powinnam rezygnować z supli, żeby mieć wersje super exlusive dla moich piesków specjalnej troski. Jedyna opcja to mięso bio/eko i zastanawiam się, czy koszt jest podobny czy duuużo drożej.

          • Nie chodzi mi o to, aby rezygnować z suplementów, żeby dać lepsze mięso, a po prostu zastanowić się, czy na pewno wszystkie suplementy są potrzebne.

            Na wielu grupach FB można przeczytać o braku zasadności podawania niektórych suplementów w pewnych przypadkach.

            Suplementy powinny uzupełniać dietę, a nie być jej głównym składnikiem. Oczywiście z tego co czytałem Twój pies może mieć takie potrzeby, ale może da się znaleźć tańsze zamienniki takich składników?

      • Karmienie sklepowym mięsem + suplementami kosztowało mnie miesięcznie ok. 450zł.
        Karmienie eko-mięsem + suplementami ok. 500zł.
        Karmienie eko-whole prey… Hm, około 300zł miesięcznie – czasami trochę mniej, czasami trochę więcej, w zależności od tego, co konkretnie kupię danego miesiąca.
        Na przykładzie czerwca, w ciągu tego miesiąca mój pies zje jedną tuszkę sarny, cztery króliki, jedną perliczkę, pięć gołębi i pięć przepiórek, plus 30 jaj gęsich. Oprócz tych mięs jada jeszcze baraninę, kozinę, jelenie, nutrie, bażanty, gęsi i indyki.
        Więc tak naprawdę teraz karmię psa najzdrowiej,a wydaję najmniej, bo oszczędzam właśnie na suplementach. Jedyne, co mój pies teraz dostaje, to czystek i l-karnityna. Plus ja zjadam drożdże ;).

  • Agnieszka

    Czołem,
    Ja najmocniej Cię przepraszam za moje pytanie, ale tak mi się nasòwa…. Czy i o siebie tak dbasz, co pòł roku robisz sobie test krwi, aby sprawdzić jak wpłynęła na Ciebie stosowana dieta? Tylko szczerze!
    Serdecznie pozdrawiam,
    Agnieszka

    • Może nie dokładnie co pół roku, ale staram się robić badania regularnie.

      Uważam, że za psa jestem odpowiedzialny. Pies nie powie mi, że ostatnio gorzej się czuje, więc badania są dobrym wskaźnikiem ogólnego zdrowia psa. Nie najlepszym i nie jedynym, ale jakimś zawsze.

      Ja wiem jak się czuje mniej więcej – czy coś mnie boli, czy jestem osłabiony, ile mam energii w trakcie dnia. Mogę wyłapać takie delikatne zmiany w swoim samopoczuciu i w razie czego jestem w stanie reagować. Oczywiście mogę psa po prostu obserwować, ale jednak nie chcę polegać tylko na moim odczuciach, a badania to jednak konkretna informacja.

      Jak widać po naszych badaniach – warto. Jeśli nie zauważylibyśmy pewnych odstępstw od normy to nie wiedzielibyśmy, że należy wprowadzić delikatne zmiany. Bez tych zmian mogłoby się okazać, że za kilka lat rzeczywiście pies miałby problem, a tak możemy tego uniknąć.

      I to nie chodzi tylko o dietę BARF. Uważam, że psa na każdej diecie warto regularnie badać, nawet takiego na ”zbilansowanej”, gotowej karmie. Nigdy nie wiadomo :)

  • Agnieszka

    Dzięki za odpowiedź. Ja tak zupełnie serio pytam, ponieważ ja własne badania odkładam w nieskończoność. A kiedy już się zbiorę i idę na przegląd techniczny to sama ze sobą dziwnie się czuję. Dzień dobry to ja zdrowa, świetnie się czuję proszę mnie zbadać. Podobnie miałabym z psem – wesołym, z apetytem, zdrowo wyglądającym i zachowującym się. Ale ja absolutnie do niczego nie piję i się nie nabijam. Taka tylko refleksja po przeczytaniu artykułu. A badać się profilaktycznie co jakiś czas trzeba! Tylko ja nie lubię i wymyślam!?

    • Dlatego ja robię zazwyczaj prywatnie, bo lekarze zawsze głupio pytają ”a po co Panu badania?” :)