agresywny szczeniak

Definicja psa rasowego – niepokojące zmiany

Definicja psa rasowego to jedna z podstaw rozumienia dla nas tego gatunku. Możliwość określenia psa – jego rasy i pochodzenia stanowi moim zdaniem fundamentalne prawo, które wprowadza w pewien sposób porządek.

W końcu człowiek potrzebuje nazewnictwa i symboli. Chcemy wiedzieć czym się otaczamy i co jest ważne w naszym życiu, a przez to potrzebujemy móc to nazwać. ”Pies” to za mało, więc potrzebujemy możliwości bardziej szczegółowego określenia naszego towarzysza.

Już od dłuższego czasu informowano o pracach nad nowelizacją ustawy o ochronie praw zwierząt i właśnie ostatnio, trochę tak po cichu się taka pojawiła. Projekt został złożony 3 stycznia 2019 (tak naprawdę sama autopoprawka, ponieważ projekt był dostępny już wcześniej).

Niestety zaproponowane zmiany w większości działają negatywnie w kontekście poprzedniego projektu.

Nowelizacja ustawy o ochronie praw zwierząt – ciągłe problemy

Z nowelizacją praktycznie od 2012 roku są stale problemy. Ta z 2012 spowodowała ogromny chaos w psiej społeczności, ponieważ zakazując sprzedaży psów i kotów poza hodowlą niechcący otworzyła furtkę dla masowego zakładania pseudohodowli w pseudozwiązkach, które powstały tylko po to, aby tę ustawę obejść.

Od dłuższego czasu informowano, że trwają prace nad nową nowelizacją, która ma problem zakończyć. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że wcześniej deklarowano, że będzie to nowelizacja naprawdę rewolucyjna. Posłowie chcieli od podstaw zmienić kwestie ochrony praw zwierząt i pierwszy projekt wyglądał imponująco.

W skrócie: miał być zakaz hodowli zwierząt futerkowych, miał być zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, miał być zakaz trzymania psów na łańcuchu i miał być zakaz uboju rytualnego zwierząt. Te kwestie są najważniejsze dla nas, ludzi, ponieważ pokazują jaki jest nasz stosunek do zwierząt.

Jednak w najnowszym brzmieniu praktycznie wszystkie te zakazy zostały zniesione. Rytualny ubój? Przecież kościół katolicki nie ma z tym problemu (naprawdę – powołano się na opinię biskupów)! Hodowla zwierząt futerkowych? Lobby krzyczy. Pies na łańcuchu? Za dużo problemów – wprowadzono tylko wzmiankę o wydłużeniu minimalnej długości łańcucha, czyli 5 metrach (dawniej były 3 metry).

W obecnej poprawce są tak naprawdę ważne dwie kwestie – jedna bardzo dobra, druga bardzo absurdalna. Dobra jest taka, że ma być nakaz identyfikacji zwierząt, a wszystkie psy i koty będą musiały być wpisane do specjalnej bazy. Jak to wyjdzie finalnie to zobaczymy, ale brzmi dobrze.

I tu dochodzimy do głównego powodu tego wpisu, czyli głupiego grzebania w definicjach.

Definicja psa rasowego – zmiana

Najnowszy projekt nowelizacji dostępny jest tutaj. Zakłada on wiele istotnych zmian – dobrych i bardzo złych. W tym wpisie skupię się przede wszystkim na kwestii zmiany definicji psa rasowego, idących za tym konsekwencji i pewnego zaniepokojenia, które te zmiany wprowadzą.

”Według brzmienia proponowanego przepisu, psem rasowym jest pies o odpowiednim dla rasy fenotypie oraz posiadający co najmniej pięciopokoleniowy rodowód, który określa pochodzenie psa, zarejestrowany w Federation Cynologique Internationale (FCI) lub Alianz Canin Wordlwide (ACW)”

Tak brzmiała proponowana zmiana z projektu z końcówki 2017 roku. Projekt ten zgodnie z moją wiedzą miał wprowadzić definicję psa rasowego, która miała w pewien sposób skrócić sprzedaż psów ”pseudorasowych” z pseudohodowli. Już takie przedstawienie definicji moim zdaniem jest bardzo kontrowersyjne, ponieważ nie słyszałem jeszcze, aby definicje były przypisywane do działania prywatnych organizacji, na które mało kto ma wpływ.

Finalnie 3 stycznia 2019 roku pojawił się nowy projekt, który jeszcze bardziej doprecyzował definicję. W obecnym projekcie definicja ma brzmieć następująco:

”„26) „psie rasowym” – rozumie się przez to psa o odpowiednim dla rasy fenotypie, który posiada rodowód wpisany do Polskiej Księgi Rodowodowej prowadzonej przez Związek Kynologiczny w Polsce albo do zagranicznego rejestru rodowodowego uznawanego przez ten związek;”

Definicja psa rasowego – dlaczego tak kontrowersyjna?

Moim zdaniem proponowana zmiana to ewenement na skalę światową. Pokazuje dość mocno, że ustawodawca nie ma pojęcia w jaki sposób naprawić problem nowelizacji z 2012 roku, więc próbuje po cichu wprowadzić zmiany, które po prostu zakażą wszystkiego. Doprowadzi również to do sytuacji, gdzie Polska będzie chyba jedynym krajem, w którym działałaby tylko jedna organizacja kynologiczna.

Przede wszystkim kontrowersyjny jest fakt, że definicja psa ma być ściśle powiązana z działalnością jednej, pozarządowej organizacji. Moim zdaniem Związek Kynologiczny w Polsce to jak najbardziej organizacja, która dla kynologii zrobiła wiele – to największy tego typu związek w naszym kraju i nie da się ukryć, że ich działalność jest potrzebna.

Natomiast nie uważam, aby było to wystarczające, aby ograniczyć ”rasowość” psa tylko i wyłącznie do psów pochodzących od hodowców z tego związku. Warto przypomnieć, że w naszym kraju działa sporo organizacji – działają prężnie, organizują własne wystawy, mają wspaniałe psy.

ZKWP jak najbardziej jest największe, ale w praktycznym sensie jedynym powodem tego faktu jest to, że związek ten powstał jako pierwszy po wojnie. Trudno oczekiwać, aby nowe organizacje od razu dorównywały temu związkowi, który ma przewagę w postaci ”dłuższego istnienia na rynku”.

Oczywiście ktoś może napisać ”inne organizacje powstały po 2012 roku, żeby ominąć przepisy” – nie jest to do końca prawda. W Polsce działa kilka związków i organizacji, które powstały przed nowelizacją. Uważam, że nieodpowiedzialne byłoby tak bezrefleksyjne wrzucenie ich do jednego wora ze zwykłym ”pseudo”.

Jeśli ktoś nie wie czym są pseudohodowle to zapraszam do poniższego tekstu.

Pseudohodowle – czym są i dlaczego warto to wiedzieć?

Myślę, że taka definicja wprowadzi chaos nie tylko w naszym kraju, ale również na arenie międzynarodowej. Prawo generalnie nie działa wstecz, ale taka zmiana spowoduje, że nagle wszystkie psy spoza ZKWP staną się ”kundlami” i psami nierasowymi. Jednocześnie poza granicami naszego kraju taki pies jak najbardziej będzie uznawany za rasowego. Nie jestem ekspertem, ale nie znalazłem przykładu żadnego innego kraju, który kwestię rasowości przypisywał do konkretnej organizacji.

Finalnie wydaje się absurdalne, aby ustawa była nad logiką, nauką i genetyką. Spójrzmy na tę kwestię w taki sposób – nasz pies jest zgodny ze wzorcem rasy, pochodzi od uznanych psów, które uznawane są na całym świecie za rasowe. Również badania genetyczne potwierdzają, że jest to pies danej rasy. Jednak jeśli nie będzie psem z rodowodem jednej, konkretnej organizacji to nagle w myśl ustawy, tylko w naszym kraju nie będzie psem rasowym? Brzmi bardzo niepokojąco.

Monopol związku na sprzedaż psów rasowych?

W opinii Związku Kynologicznego w Polsce pojawiła się również propozycja zmiany treści uściślającej sprzedaż psów. Chodzi o zapis, który informował, że hodowlę można prowadzić jedynie w ramach organizacji, która w statucie zakłada prowadzenie hodowli.

”a) w ust. 1: – pkt 3 otrzymuje brzmienie:

„3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli, w tym za pośrednictwem sieci Internet;”,

– dodaje się pkt 4 i 5 w brzmieniu:

„4) zbywania zwierząt domowych małoletnim;

5) używania lub wystawiania zwierząt domowych publicznie w celach zarobkowych, za wyjątkiem działalności określonej w art. 17 ust. 1.”,

b) ust. 6 otrzymuje brzmienie:

„6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2 nie dotyczy hodowli psów pochodzących od suk i reproduktorów będących psami rasowymi w rozumieniu art. 4 pkt 26.”,”

Generalnie w tej treści chodzi o to, że na wstępie zakazuje się wprowadzania do obrotu psów i kotów (nie wszystko tu widać, bo to tylko propozycje zmian do ustawy – obecna ustawa dostępna tutaj), a następnie wyklucza z tego zakazu konkretne podmioty. Obecnie ustawa dopuszcza hodowlę w ramach organizacji, której statu związany jest z hodowlą.

W omawianym projekcie posłowie chcą, aby hodowla była tylko możliwa, jeżeli psy pochodzą od suk i reproduktorów, którzy zgodnie z wcześniejszymi punktami odpowiadają definicji psa rasowego. Czyli w skrócie: hodować można tylko psy pochodzące od psów hodowców ze Związku Kynologicznego w Polsce.

Finalnie oznaczać to będzie, że ZKWP będzie jedyną organizacją w kraju, która nie tylko będzie miała wyłączne prawo do oznaczania psa jako rasowego, ale również będzie jedyną organizacją, której hodowcy będą mogli dalej prowadzić swoją działalność.

W obecnym momencie może to budzić ogromne obawy – w jaki sposób ZKWP planuje sprostać zwiększonemu popytowi na psy (chętnych na psy będzie tyle samo, a nagle ilość hodowli drastycznie się zmniejszy)? Jak ZKWP planuje upewnić się, że zmiany nie spowodują nadmiernego eksploatowania suk oraz obniżenia standardu hodowli? Jak ZKWP planuje nie dopuścić do drastycznego zwiększenia cen szczeniaków?

Oczywiście to tylko mroczne teorie i założenia, ale takie smutne scenariusze są jak najbardziej prawdopodobne. Tak samo jak powstanie ogromnej, szarej strefy, gdzie psy będą hodowane niejawnie i w ukryciu, czyli w drastycznych warunkach. Co się stanie zresztą z tymi wszystkimi psami z obecnych hodowli? Już obecnie można znaleźć w internecie sporo ogłoszeń, gdzie sprzedaje się suki hodowlane i reproduktorów.

Różnorodność jest dobra!

Moim zdaniem konkurencja na każdym rynku to dobra sprawa. Nie tylko mobilizuje i motywuje wszystkich ”graczy” do polepszania swojej oferty i zwiększenia starań, ale również daje zainteresowanym możliwość wyboru.

Przykładowo ktoś może chcieć brać udział w wystawach na całym świecie i może chcieć wybrać Związek Kynologiczny w Polsce. Jednak inna osoba może uważać, że psy oferowane w związku niekoniecznie odpowiadają potrzebom, więc wybierze inną organizację. W końcu ZKWP kładzie konkretny nacisk na pewne aspekty ras – kątowanie u owczarków niemieckich jest dość spore – to taki przykład. Ktoś może woleć psa bardziej użytkowego i akurat oferta hodowców ZKWP nie będzie mu odpowiadać.

Ja nie widzę nic złego w różnorodności, a wręcz przeciwnie – uważam, że w kynologii jest miejsce na nowe rozwiązania oraz świeże podejście do hodowli psów.

Obawiam się, że sprowadzenie definicji psa rasowego oraz możliwości hodowli tylko i wyłącznie do ZKWP może spowodować same problemy. W końcu na pewno wielu z nas słyszało o niefajnych hodowlach ze związku, więc nie można powiedzieć, że wszyscy działający pod tą organizacją są kryształowo czyści. Nie ma również pewności, że po wejściu w życie proponowanej nowelizacji w obecnym brzmieniu wielu nowych hodowców będzie próbowało dostać się do związku, a nie można wykluczyć, że również wielu ”pseudo”.

Przy nagłym, ogromnym zainteresowaniu nie można oczekiwać, że związek poradzi sobie z kontrolowaniem każdej nowej hodowli, a to będzie prowadziło do zwykłego zalegalizowania ”pseudohodowców”.

Ja nie jestem przeciwnikiem ani zwolennikiem żadnej konkretnej organizacji. Rozumiem, że wszędzie można znaleźć bardzo złego hodowcę, ale również wspaniałego miłośnika psów. Moim zdaniem najważniejsze jest sprawdzenie hodowli, jej warunków, rodziców i świadomości odnośnie hodowli, a dopiero na końcu istotna jest organizacja, do której hodowca należy.

Co na to zainteresowane organizacje?

Podczas pisania tego tekstu próbowałem dotrzeć do różnych organizacji, aby zrozumieć całą sytuację. Postaram się tu trochę przybliżyć to, o czym się dowiedziałem. Od razu napiszę, że najbardziej interesowało mnie stanowisko ZKWP, ale niestety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi z tej organizacji.

Pierwszą rozmowę przeprowadziłem z pracownikiem biura zarządu głównego Związku Hodowców Psów Rasowych. Niestety tu za dużo się nie dowiedziałem. Tylko tyle, że organizacja stara się rozmawiać z przedstawicielami rządu i dyskutować na temat tej poprawki. Usłyszałem, że niedługo mają zebranie zarządu związku, na którym będą o tym rozmawiać, więc na ten moment więcej szczegółów nie ma.

Rozmawiałem również z rzecznikiem prasowym Kennel Club – tutaj rozmowa była bardzo długa i rzeczowa. Nawet obiecano mi przesłać różne materiały na maila, ale finalnie nic nie otrzymałem. W związku z chaotyczną sytuacją spowodowaną tą propozycją poprawki trudno się dziwić, że ciężko z czasem. Podobno szanse na przejście ustawy w obecnym brzmieniu są bardzo małe. Organizacja stara się jak najbardziej dyskutować z posłami i przynosi to różne rezultaty.

Ostatnią rozmowę przeprowadziłem z reprezentantem Polskiej Federacji Kynologicznej. Tutaj już nie było tak optymistycznego stanowiska – jeżeli nie będzie starań ze strony społeczności i samych organizacji to poprawka ma szansę przejść. Podczas rozmowy padły bardzo ciekawe argumenty. Między innymi dowiedziałem się, że ustawa w proponowanym brzmieniu mogłaby spowodować duże problemy, jeśli chodzi o psy pracujące w służbach. Podobno bardzo niewielki % psów pracujących w Polsce pochodzi z hodowli ZKWP. Głownie ma to mieć związek z tym, że w tych hodowlach nie kładzie się nacisku na użytkowość i funkcjonalność psów.

Otrzymałem również opinię Biura Analiz Sejmowych z 2015 r. kiedy to procedowana była bardzo podobna definicja psa rasowego, w której pojawia się nazwa prywatnej organizacji a tym samym ustanowienia monopolu

”Jak wynika z opinii prawnej wykonanej przez Biuro Analiz Sejmowych (zamieszczonej w druku sejmowym 3744) oraz opinii prawnych wykonanych na zlecenia różnych zainteresowanych projektem podmiotów, nowe przepisy mogą naruszać zarówno regulacje krajowe jak i unijne. Należy do nich zakaz wykorzystywania zwierząt w pokazach cyrkowych lub podobnych pokazach, zamieszczenie w definicji psa rasowego i kota rasowego nazw konkretnych stowarzyszeń (wydających rodowody), w których członkostwo umożliwia sprzedaż psów i kotów oraz określenie podmiotu zajmującego się prowadzeniem rejestru zwierząt oznakowanych. W konkluzji należy wskazać, że projektowane art. 4 pkt 26 i 27 w zw. z art. 10a ust. 2 i 6 oraz art. 17 ust. 1 i 5 ustawy ograniczają swobodę przedsiębiorczości i swobodę przepływu usług (art. 49 i art. 56 TfUE), przy czym ograniczenia to są nieproporcjonalne względem ochrony dobrostanu zwierząt, który mógłby stanowić uzasadniający to cel i w tym zakresie projekt jest sprzeczny z prawem UE”.

Podsumowanie

Po zapoznaniu się z nowym projektem jestem pełen obaw, jeśli chodzi o przyszłość psów w naszym kraju. Naprawianie błędów poprzedniej nowelizacji absolutnie nie powinno być realizowane przez masowy zakaz hodowli i ograniczeniu ich do jednej organizacji.

Równie dobrze możemy zakazać wszystkiego i ograniczyć wybór do jednej tylko firmy z każdej branży. Buty tylko od Nike, sery tylko z Mlekovity, a paliwo tylko z Orlenu. Po co ktoś miałby kupować tanie buty z Lidla, jeśli Nike są lepsze? Kto normalny jadłby Goudę, jeśli ser Morski też jest dobry? W ogóle najlepiej zakazać wszystkiego, bo jeszcze gdzieś ktoś źle wybierze i będzie krzywda się działa.

Oczywiście jestem świadomy ogromnego problemu jakim są pseudohodowle. Jednak uważam, że można to rozwiązać w inny sposób. Poprzez rejestrację każdej hodowli w jakimś rządowym systemie. Poprzez kontrolę, sprawdzanie i duże kary za nadużycia. Moim zdaniem rząd powinien przestać spychać odpowiedzialność wyłącznie na organizacje i chować się za ustawami. Nieuczciwymi hodowcami powinien zająć się rząd – za pośrednictwem inspekcji weterynaryjnej lub innego systemu.

Przecież niedawna nowelizacja zwiększyła drastycznie kary za znęcanie się nad zwierzętami – wystarczy to egzekwować. Robić kontrolę w zarejestrowanych hodowlach, wyłapywać nieodpowiednie traktowanie i karać.

Ustawodawca powinien wziąć odpowiedzialność za swoje pomysły i naprawiać je w logiczny sposób. Zwiększono już kary za znęcanie się nad zwierzętami, więc jak najbardziej są narzędzia. Wystarczy ich użyć. Zmiana podstawowej definicji psa rasowego moim zdaniem nie jest wcale dobrym pomysłem.

Finalnie nie chodzi o to, aby wyrażać się negatywnie o działalności ZKWP lub zaprzeczać wartościowej pracy tej organizacji. Jak najbardziej uważam, że obecnie to właśnie ZKWP jest najlepszym związkiem w naszym kraju. Nie chodzi o to, kto jest obecnie najlepszy lub największy. Chodzi o równe szanse dla nowych pomysłów, podejściu pasjonatów i możliwości wyboru.

Na sam koniec napiszę tyle – będzie, co będzie. Nie wiem jaka jest szansa, aby projekt został jeszcze zmieniony i czy w ogóle będzie nacisk społeczny, aby ten element zmienić. Moim zdaniem założenie projektu w kontekście definicji psa rasowego jest błędne, niesłuszne i po prostu…dziwne.