praca z psem popłaca

Czy praca z psem się opłaca?

Ten wpis ma odpowiedzieć na pytanie ”Czy praca z psem się opłaca?” – niby wszyscy dobrze wiemy jak ważna jest praca z psem, ale jednak bardzo często nie stosujemy tego w praktyce. Coraz częściej są inne, ważniejsze obowiązki, a z psem robimy zakładane minimum. Sami mieliśmy ciężką i dość leniwą zimę – wychodziliśmy bardzo mało, nic się nie chciało, było zimno, szaro i ponuro.

Z tego właśnie powodu na wiosnę postanowiliśmy wziąć się w garść i zaplanować konkretny plan działania z psami. Efektem tego była seria ”Psie wyzwanie – Dog Overdrive 9000”, która zakładała 30 dni porządnych ćwiczeń z psami. Dzisiejszy wpis ma przedwcześnie zakończyć to wyzwanie. Nie udało nam się i dlatego kończymy? Wręcz przeciwnie! Konkretne treningi stały się dla nas rutyną, o której nawet nie musimy myśleć. Długi spacer nie jest już obowiązkiem, a ciekawą przyjemnością. Ćwiczenia domowe idą nam również bardzo dobrze.

Po prostu nie ma sensu pisać codziennie tego samego, a nasze treningi na ten moment są podstawowe i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Naprawdę nie myślałem, że pójdzie tak dobrze – nie byłem nawet pewien czy po 30 dniach coś się zmieni, a zmieniło się całkiem sporo już po kilku dniach treningów. Przyszedł czas na podsumowanie!

praca z psem popłaca owczarek

Frisbee is love. Frisbee is life.

Praca z psem – nie każdemu się chce

Porozmawiajmy trochę szczerze – każdy, kto przyjmuje do swojego życia psa jest świadom pewnej odpowiedzialności, która się z tym wiąże. Trzeba psa nakarmić, spacerować, dbać i opiekować się. Normalna sprawa. Nie ma jednak się czego wstydzić – ludzie ewolucyjnie są przystosowani do oszczędzania energii (dlatego tak szybko tyjemy po pączkach i trudno to zgubić). Normalne jest więc, że nie zawsze nam się chce. Często codzienność to walka między tym co trzeba zrobić, a czego zrobić nie musimy.

Nie uwierzę, jeśli ktoś napisze, że zawsze, codziennie mu się chce zrobić z psem wszystko na 100%. Każdemu zdarzyło się skrócić spacer ”bo coś tam” lub nie zrobić treningu z bardzo ważnego (lub wcale nie) powodu. Nie ma się czego wstydzić – wydaje mi się, że nawet jak się do tego nie przyznajemy to każdy rozumie takie sytuacje. Posiadanie psa to spory obowiązek, który dodaje wyzwań w życiu.

praca z psem

Ulubiony moment treningu Legion to przerwa! Tylko kanapeczek brak :)

Niby każdy wie, że z psem trzeba pracować – bo inaczej się nudzi, jest zdenerwowany, tyje i ogólnie jest takim domowym waflem bez energii. Każdy chyba widział ten typ psa – snuje się za człowiekiem bez życia w oczach. Najchętniej wróciłby do domu, walnął się na kanapę i zjadł paczkę czipsów (i pies i człowiek :D). I jestem przekonany, że większość posiadaczy psów (nawet Ci, co absolutnie z psem nic nie robią) są świadomi negatywnych konsekwencji braku treningu z psem.

Jednak z drugiej strony rozumiem, bardzo dobrze rozumiem pewne lenistwo. Ile razy sam odwlekałem poranne wstawanie ”Legion, jeszcze 10 minut”, chociaż wiedziałem, że chce wyjść. Jak już pisałem – zima była straszna. Takiego lenia dawno nie miałem :) Niestety odbiło się to na Legion, która była coraz bardziej nerwowa. Maty węchowe trochę pomagały, ale jednak pies potrzebuje różnych bodźców każdego dnia.

Praca z psem – wyrabiamy nawyk

Trzeba było więc wrócić do podstaw – tak jakby dostało się dopiero pierwszego psa. Moim zdaniem najważniejszy jest pewien nawyk i rutyna. Pamiętam, że jak zaczynałem biegać 3 lata temu to początki były straszne. Każde wyjście na trening to była walka z samym sobą i wymówkami ”olej dzisiaj bieganie – zawsze możesz wyjść jutro” i tego typu sprawy.

Jednak po miesiącu regularnych treningów było znacznie łatwiej – nie trzeba było już przekonywać samego siebie, żeby wyjść z domu. Po prostu się wychodziło i biegało. Tak samo jest w przypadku treningów z psem. Na początku łatwo znaleźć wymówki: ”dzisiaj już byliśmy długo”, ”nie będę przemęczać psa”, ”to mały pies, nie potrzebuje dużo”, ”zaczniemy od jutra”, ”dzisiaj mam naprawdę dużo pracy, więc zrobimy tylko jeden spacer” itd.

praca z psem popłaca puller

Niestety żadne psiak nie zwariował na punkcie pullera – kolejna zabawka do ”zabawkowego czyśćca” :D

Naprawdę polecam spróbować zrobić sobie takie psie wyzwanie – 30 dni codziennych, regularnych treningów. Nie musi to być nic skomplikowanego – wystarczy założyć sobie np: 2 spacery po 60 minut, tak na początek. Jestem pewien, że po kilkunastu dniach wyjście na taki spacer nie będzie już problemem. Organizm człowieka bardzo łatwo akceptuje takie rutyny i dość szybko się do nich przyzwyczaja. O wyrabianiu nawyków i ich pozytywnym wpływie na nasze życie napisano już sporo – wystarczy poszukać.

Także wyzwanie dla każdego, kto ma problemu z regularnymi, długimi spacerami z psem – postanówcie sobie, że od dzisiaj (tak, nie od jutra – od dzisiaj) zaczynacie. przez 30 dni będziecie wychodzić z psem o stałych porach  przez 60 minut. Podnieście sobie poprzeczkę – jeśli teraz wychodzicie raz to postanówcie, że od dzisiaj będziecie wychodzić dwa razy. Jeśli już wychodzicie dwa – spróbujcie 3 albo dorzućcie jakiś trening posłuszeństwa.

Praca z psem – czy to się opłaca?

Wydaje mi się, że wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie. Przecież wszyscy i wszędzie piszą, że tak – trzeba pracować z psem, to dla niego dobre, budowanie więzi, nowe bodźce i tego typu sprawy. Chciałbym jednak na naszym przykładzie napisać wszystkie pozytywne zmiany, które zauważyliśmy u nas :)

Lepszy węch

Psy mają dobry węch, ale czy to prawda? W obecnych czasach coraz rzadziej wymagamy od naszych psów, aby wykorzystywały swoje niesamowite zdolności przy użyciu nosa.

Pamiętam, że jak Legion była mała to ciągle czegoś szukała, ciągle coś wąchała. Jednak w życiu codziennym wymagamy od naszych psów raczej innych umiejętności – głównie słuchania (naszych poleceń) oraz obserwowania (naszej mowy ciała). Po prostu psi nos często nie jest dla nas priorytetem. Po pewnym czasie jak upadł mi smakołyk na ziemię podczas spaceru to pierwszy zawsze go znajdywałem, bo Legion nie potrafiła go zauważyć. ”Niby masz taki dobry nos” – myślałem.

Muszę przyznać, że od kiedy realizujemy z psem różne aktywności węchowe bardzo się to wszystko poprawiło. Legion chętniej niż wcześniej wykorzystuje swój nos w codziennych sytuacjach i widać, że odzyskała taką pewność siebie i swoich zmysłów. Dawno nie widziałem, żeby szła z nosem przy ziemi w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Ostatnio nawet szliśmy i nagle Legion zaczęła węszyć – prowadziła mnie ze 100 metrów i nagle zatrzymała się, gdzie zapach zniknął ”mhm, na pewno jakieś narkotyki tu sprzedawano, albo po prostu ktoś zjadł kebaba” :)

Mam na myśli to, że zachęcając psa do wykorzystywania swojego nosa robimy mu sporo dobrego, bo jednak wydaje mi się, że to dla naszych pupili główny zmysł i szkoda byłoby go zmarnować.

Więcej spokoju

Zima była dla nas dość nerwowa. Legion często wstawała w ciągu dnia i szczekała przez okno. Na spacerach ciągnęła do każdego psa, a na ćwiczeniach (jak już robiliśmy) nie potrafiła się skupić. Nawet jak w weekendy rzeczywiście robiliśmy coś więcej to było widać, że jej to nie wystarcza.

Teraz jak realizujemy nasz plan to wszystko powoli zmienia się na lepsze. Psy wracają ze spaceru i idą spać – dobrze wiedzą, że o 12 jest kolejny trening oraz obiad, a o 14 następny spacer. Każdy dzień jest bardzo podobny, a wszystkie ćwiczenia oraz spacery regularne. Dzięki temu oba psy są po prostu spokojne. Każdy element, który ich dotyczy jest im znany i nie muszą się domyślać ”kurde, ciekawe kiedy pójdziemy na spacer”.

Legion jest widocznie spokojniejsza do psów, bardzo chętnie biega i ćwiczy. Treningi posłuszeństwa nigdy nie były tak udane, a dodatkowo znaleźliśmy nowy sport dla nas, czyli nosework. Levi również czuje się spełniony – nie gryzie nas, nie zaczepia, nie jest ”nieznośnym” szczeniakiem. Mały, biały, grzeczny aniołek :D

Lepsza organizacja czasu

Teraz jakiś plus dla człowieka. Wcale nie tak łatwo znaleźć czas na 2-3 długie spacery oraz dodatkowe 2-3 sesje treningowe w domu. Trzeba przecież jeszcze pracować, zająć się mieszkaniem, ugotować sobie jakieś jedzonko.

Jednak taki konkretny plan ”życia z psem” mocno pomaga. Dobrze widać kiedy jest czas na psy, a kiedy czas wolny na swoje zajęcia. Nie będę ukrywał, że trzeba czasami z czegoś zrezygnować (np: z tego kolejnego filmiku na youtube lub kilkunastominutowej sesji facebook), ale finalnie to wszystko ma pozytywny wpływ na nasze życie.

Wzrost kreatywności

Planując sporo rzeczy do wykonania z psem musimy niejako wymyślić czynności, które będziemy realizować. Oczywiście można postawić na początku na podstawy, ale praca z psem bardzo wciąga. Szybko więc trzeba będzie znaleźć coś nowego i ciekawego. My w taki sposób znaleźliśmy nosework i naprawdę nas wciągnęło.

Poza tym planujemy zawody canicross, zajęcia tropienia oraz IPO. Bez wzmożonej pracy z psem raczej nie przyszłoby nam do głowy, żeby ćwiczyć jakieś dodatkowe rzeczy lub próbować nowych aktywności. Jak robi się z psem mało lub nic to niestety, ale to rozleniwia i wspomaga dalszą stagnację. Natomiast jak już zaczniemy pracę z psem to ciągle wpadają nam pomysły na jeszcze ciekawsze treningi i ćwiczenia.

Bo praca z psem strasznie wciąga – jak widzi się ucieszoną, psią mordkę to od razu przybywa sporo motywacji do dalszego działania. Serio :)

praca z psem się opłaca

”Przestań szczeniaczku! Jesteś taki zabawny huehuehue xD lol”

Pomoc dla psów problemowych

Sami mamy bardzo reaktywnego Owczarka Niemieckiego, więc wiemy, że różne psie problemy to ogromne utrapienie. Niektórych rzeczy nie da się naprawić ot tak, a trzeba przecież jakoś żyć – spacerować i spędzać czas z psem. Niestety nie zawsze jest to przyjemne. Wiem, że wiele osób niejako zamyka się na swojego psa – uciekając od niekomfortowej sytuacji skracany jest czas treningów, a spacery bywają krótkie i przeprowadzane pod osłoną nocy.

Po naszych doświadczeniach możemy napisać, że jest to najgorsze, co możemy zrobić psu z problemami. Mniejsza ilość spacerów i aktywności jeszcze bardziej potęguje frustracje, a wszelkie problemy behawioralne będą jeszcze trudniejsze do poskromienia. Naprawdę mówię z doświadczenia – kilka dni bez większej dawki ruchu powodują, że Legion dostaje świra – szczeka na wszystko, skacze na rowerzystów i próbuje dopaść każdego psa.

Jednak wystarczyło 16 dni codziennych ćwiczeń i pies jest zupełnie inny. Oczywiście nie rozwiązało to problemu całkowicie, ale jest o wiele lepiej. Teraz pies nie rzuca się na wszystkich, a nawet możemy minąć zwykłe psiaki. Sprowokowany przez małego krzykacza nadal próbuje do niego doskoczyć, ale łatwo jest ponownie skupić Legion na sobie. Tak naprawdę nie chciałem wierzyć, że rozwiązanie naszego problemu może być takie proste. Dopiero Gosia z psaurok w komentarzu zasugerowała, że właśnie nasze treningi mogły spowodować polepszenie się stanu naszego psa. Myślę, że może tak właśnie jest – im więcej obserwuję psa tym lepiej widać, że naprawdę się uspokoił przez te 16 dni.

Praca z psem – podsumowanie

Polecam, bardzo polecam spróbowanie takiego wyzwania jakie my sobie postawiliśmy. U nas trwało to połowę zakładanego czasu, a rezultaty są niesamowite. Oczywiście nie zamierzamy na tym skończyć – po prostu nie jest to już nasze ”wyzwanie”, to po prostu weszło nam w życie i stało się jego częścią. Będziemy cały czas kontynuować nasz plan, a jednocześnie zamierzamy dodawać do niego coraz ciekawsze możliwości.

Jutro idziemy na pierwszy trening mantrailing – zobaczymy jak Legion będzie szukać ludzi po zapachu :)

Poniżej jako bonus wstawiamy filmik z jednej z naszych sesji treningowych :) Enjoy!

Praca z psem opłaca się i to bardzo. Nie tylko pomagamy samemu psu, ale również sobie. Nie oszukujmy się, że te brzuszki są od powolnego metabolizmu – wszystkim nam przydałoby się trochę więcej czasu na zewnątrz :)

Aha i oczywiście ten wpis nie jest kierowany do psich fanatyków, którzy i tak już spędzają całe dnie na treningach i aktywnościach z psem. To wpis dla zwykłych śmiertelników, którzy dopiero odkrywają przyjemności płynące z pracy z psem!

Jakie jest Wasze zdanie? Co trenujecie z psem i jak spędzacie razem czas?

 

  • Narvana

    Ja chcę od jutra zmotywować się do bardziej aktywnych (docelowo biegowych) porannych spacerów. Trzymajcie kciuki!

    • Powodzenia :) Bieganie to straszny koszmar na początku – przynajmniej ja tak to pamiętam. Dodatkowo pies wcale nie ułatwia sprawy :)

  • moni.l

    Cóż, ja pracuję na etacie, mam dziecko i muszę wszystko mieć ściśle zaplanowane jeśli w ogóle chcę coś ćwiczyć z psem :-) Wygospodarowanie czasu rano, potem po pracy i wieczorem to minimum, ale czasem nie mogę sobie pozwolić na więcej.

    • Wydaje mi się, że każdy ma jakieś obowiązki, dlatego też organizacja czasu to podstawa :) Ja mam takiego pecha, że zawsze klienci do mnie dzwonią jak akurat coś robię z psem.

      • moni.l

        Tak, plan to podstawa, jednak praca w domu umożliwia utworzenie tego planu jak chcesz. Jak człowieka nie ma w domu przez 8 h, to może rozplanowac jedynie resztę czasu. Tym bardziej trzeba narzucic sobie rutynę. Czasem to wbrew pozorom pomaga, bo ustala ramy czasowe. Jak się ma dużo czasu, to przelatuje przez palce. Co nie zmienia faktu że nie mam dla psa tyle czasu ile bym chciała

        • No znalezienie czasu to najtrudniejszy element posiadania psa :) Nie da się ukryć.