Ciężkie życie ze szczeniakiem

Posiadanie szczeniaka to przede wszystkim kłopoty. Wiele osób chce małego psiaka – ponieważ jest mały i śliczny, ponieważ chcą wychować własnego przyjaciela od podstaw, ponieważ tak fajniej. Błąd – szczeniak zweryfikuje te poglądy.

Szczeniak jest mały i śliczny

Fakt – przez pierwsze dwa tygodnie. Szczególnie maluchy ras dużych potrafią urosnąć szybko i sporo. Jeżeli ktoś nie wierzy to może przejrzeć starsze wpisy i porównać wygląd naszego psiaka. W ciągu miesiąca była już dwa razy większa. Po 4 miesiącach była praktycznie nie do poznania. Aktualnie wygląda jak dorosły pies, a zachowuje się jak niedorozwój ;)

Wychowanie własnego przyjaciela od podstaw

Super, ale nie zdziw się, jak to właśnie szczeniak zacznie wychowywać sobie przyjaciela od podstaw. Wśród nich znajduje się: wychodzenie na dwór ”bo tak”, jedzenie i czasami głaskanie. Reszta rzeczy szczeniaka mało interesuje. Jest świat, są inne psy, a ty możesz być mobilnym automatem ze smakołykami. Czasami się zrobi komendę lub dwie i tyle. Oczywiście na forach będą utrzymywać, że ”siła miłości” sprawi, że dla psa będziemy najważniejsi, ale to nie zawsze się sprawdza.

Tak fajniej

Szczeniaki są świetne, ale prawdopodobnie jak w przypadku dzieci, jak nie są nasze. Mały psiak to spora odpowiedzialność, ale również mnóstwo obowiązków. Sikanie co godzinę, piszczenie, jeszcze trochę sikania, a dodatkowo weterynarz, wszędzie zarazki, konieczność socjalizacji i ogólne ”trzęsienie dupy”, że się ze szczeniakiem zrobi coś źle i popsuje go na przyszłość.

Ogólnie tekst taki bardzo na ”nie”, ale trzeba go zrozumieć przede wszystkim jako przestrogę. Mam szczeniaka i aktualnie nawet nie myślę o kolejnym. Nie chodzi o to, że żałuję takiego, a nie innego wyboru – wręcz przeciwnie. Po prostu wiem, że szczeniak to nie taka prosta bestia.

Dlaczego właśnie taki tekst? Aktualnie jesteśmy w trakcie bardzo, bardzo długiego okresu, że szczeniak po prostu się psuje. Niestety gwarancja tego nie obejmuje.

Najpierw był problem z sikaniem – wszystko już było ok, a nagle bestia zaczęła wręcz domagać się wyjścia. Skakała na drzwi co jedną – dwie godziny. Nigdy wcześniej tego nie robiła, a taki klops.

Był strach, że to coś z pęcherzem, były obietnice ”jeszcze do końca tygodnia, a jak nie przestanie to do weta”, ogólnie nie było fajnie.

Sprawę załatwiliśmy bardzo prosto – zrobiliśmy konkretny grafik wychodzenia i się go trzymaliśmy, a problem zniknął bardzo szybko. Na forach radzili mi szybkie wyjście do weterynarza, jakieś domowe sposoby lub rady ”tak musi być” – jednak okazało się, że problem był całkowicie inny – nasz szczeniak jest po prostu cwaniakiem i po prostu wymuszał wyjście.

Następny problem pojawił się zaraz po tym – cieczka niewidka. Szczeniak jest w takim wieku, że w sumie to już powinien być ten okres. Raz byliśmy na spacerze i po powrocie zauważyliśmy plamki krwi. Super! Nie… okazało się, że to lekka rana na łapie.

Po dwóch tygodniach sytuacja się powtórzyła – po spacerze znowu pojawiły się plamki krwi. Żadnych ran, ani nic – wszystko wskazywało na cieczkę, ale plamki zniknęły po kilku dniach.

W Internecie nie ma żadnych informacji na ten temat – pierwsza cieczka może być obfita, a może nie być wcale widoczna. Weterynarz też rozkłada ręce – bo w sumie nie ma sprawdzonego sposobu, aby to sprawdzić.

W zasadzie nie ma praktycznie żadnego sposobu, aby normalny człowiek stwierdził czy i kiedy jest cieczka. Jest to duży problem dla osób, które planują sterylizację.

Na szczęście (albo i nie) teraz już na pewno jest cieczka. Przynajmniej będzie można zakończyć pewien etap życia szczeniaka i ją sterylizować.

To w sumie tyle marudzenia…