chemiczna kastracja psa

Chemiczna kastracja psa – co to jest i czy warto?

Kastracja psa zawsze budzi sporo kontrowersji. Koncepcja ta ma zarówno swoich zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Nic dziwnego skoro w efekcie pozbawiamy swojego pupila możliwości posiadania potomstwa, co jest szczególnie ważne dla każdego gatunku.

Legion była kastrowana, o czym można poczytać w tym wpisie. Była to nasza świadoma decyzja i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Teraz przyszła pora na Leviego, który zaczął dorastać i miewa swoje popędy. W związku z tym trzeba się zastanowić nad kastracją naszego szczeniaczka. Dlatego też dzisiejszy wpis będzie o alternatywie dla tradycyjnego zabiegu, którą jest chemiczna kastracja psa.

Czym jest kastracja?

Wiele osób (my również – wystarczy zobaczyć tytuł naszego wpisu o tym zabiegu) myli kastrację i sterylizację. Ma to związek z tym, że kastracja brzmi dużo gorzej i niektórym źle się kojarzy, więc utarło się, że zamiennie stosuje się termin ”sterylizacja”. Zazwyczaj również uważa się, że kastracja dotyczy psów, a sterylizacja suczek, co jest sporym błędem.

chemiczna kastracja psa 2

Cytat z portalu weterynaryjnego:

”Kastracja polega na wycięciu gonad (u samców jądra, a u samic jajniki). U samic zazwyczaj dodatkowo (jest to wskazane) usuwa się też macicę, aby uniknąć późniejszych powikłań po operacji.

Sterylizacja u samców polega na przecięciu i/lub podwiązaniu nasieniowodów (jądra nie są usuwane), a u samic na podwiązaniu i/lub przecięciu jajowodów (jajniki nie są usuwane). Wybór techniki operacyjnej zależy od decyzji chirurga.”

Istnieje jednak jeszcze jedna metoda, która może powodować, że kastracja psa nie będzie już takim problemem. Mowa oczywiście o kastracji chemicznej, która zyskuje coraz większą popularność.

Kastracja psa – po co?

Nie każdy wie po co wykonuje się zabieg kastracji. Dla wielu to ”widzimisię” właściciela lub świadome krzywdzenie swojego pupila. Moim zdaniem w obecnych czasach jest to niezbędna metoda, która jako jedyna może poprawić sytuację psów na świecie. Jestem za obowiązkowym zabiegiem dla wszystkich psów, które nie są wykorzystywane w celach hodowlanych.

Obecny problem bezdomności zwierząt jest głównie skutkiem tego, że wiele psów jest rozmnażanych bezmyślnie – tak zwane psie wpadki. Ktoś nie dopilnował, puszczał luzem i pies uciekł oraz inne tego typu historie. Właśnie takie psy zasilają masowo schroniska i czekają na nowe domy.

chemiczna kastracja psa 3

Zapobieganie przypadkowemu rozmnażaniu to jeden z powodów, dla którego warto zdecydować się na kastrację. Kolejny powód to pewna stabilizacja psychiczna psa i suki. W krytycznych okresach nasze psiaki przeżywają dość nerwowe chwile. Hormony szaleją, a niemożliwość dojścia do suki/psa powoduje frustrację. Psy mają tendencję do ucieczek lub agresywnego zachowania, jeśli w pobliżu znajduje się suczka w okresie cieczki. Natomiast przed i po cieczce suczki mają wahania nastroju.

Kastracja temu zapobiega i jest szczególnie pomocna w przypadku psów. Zmniejsza napięcie, eliminuje pewne przypadki agresji, zmniejsza tendencję do dominacji, pomaga psu skupić się na przewodniku.

Dla większości osób (ironicznie szczególnie dotyczy to mężczyzn) problemem jednak jest sam zabieg, a konkretniej ”ucinanie jajek”. Wielu facetów ma jakieś kompleksy na tym tle. Pamiętam, że kiedyś ktoś podszedł z psem i pytał jakiej Legion jest płci. Powiedziałem, że ”suczka, ale sterylizowana, więc nie ma problemu”. Pieski trochę się pobawiły, ale ten drugi zaczął naskakiwać na Legion. Rozdzieliłem psy i poradziłem Panu, że może warto psa wykastrować? On się oburzył i rzucił ”Pan też dałby sobie uciąć jajka?! To krzywdzenie psa”.

Także z wycinaniem jajników suczce raczej problemów nie ma, ale ucinanie jajek to już krzywdzenie psa :) Ot taka ciekawostka.

Chemiczna kastracja psa – czym jest?

My mieliśmy trochę dylemat z zabiegiem, ponieważ trudno było nam się zdecydować. Wiedzieliśmy, że szczeniak w końcu dorośnie i trzeba będzie coś z tym zrobić. Poczytaliśmy trochę i w wielu miejscach można znaleźć informacje, że niektóre psy można ”poskromić” i uspokoić odpowiednimi treningami i dużą ilością aktywności. Łudziliśmy się, że nam też się uda.

chemiczna kastracja psa 4

Teraz widzimy, że nie ma szans. Levi strasznie stara się dominować, a nawet naskakuje na Legion, co kończy się regularnymi bójkami. Także decyzja zapadła – trzeba psiaka kastrować. Jednak z drugiej strony szukamy rozwiązania, które nie będzie wymagało narkozy. Zawsze to możliwość komplikacji, a z drugiej strony myśleliśmy jeszcze o jakichś wystawach w przyszłości.

Dowiedzieliśmy się o chemicznej kastracji psa przy użyciu preparatu o nazwie ”Suprelorin”. Tutaj można ściągnąć informację na temat tego środka. Zabieg jest bardzo prosty i nie ma żadnych komplikacji. Preparat w postaci czipu wszczepia się psu podskórnie w okolicy łopatek. Cała procedura trwa kilka minut.

Lek powoli uwalnia hormony, które ograniczają produkcję testosteronu, a w wyniku tego czyni psa okresowo bezpłodny. Działanie czipu trwa ok. 6-12 miesięcy w zależności od wielkości dawki leku. Właśnie ta okresowość to ogromna zaleta zabiegu, ponieważ możemy nie podawać kolejnej dawki, a wtedy po pewnym czasie nasz pies wróci do stanu sprzed wszczepienia czipu.

To dobre rozwiązanie dla osób, które planują w przyszłości rozmnażać swojego psiaka, brać udział w wystawach. Jest to również idealna alternatywa dla psów starszych, u których jest podejrzenie, że zabieg chirurgiczny jest zbyt ryzykowny. To również rozwiązanie dla każdego, kto nie jest jeszcze pewien jaki ma plan na psa i obawia się samej narkozy. Koszt kastracji chemicznej to ok. 220-350 zł.

Jakie są zalety kastracji chemicznej:

  • brak komplikacji związanych z zabiegiem
  • cała procedura jest odwracalna (wystarczy odczekać odpowiednią ilość czasu)

Jakie są wady kastracji chemicznej:

  • od podania czipu trzeba czekać ok. 6 tygodni do uzyskania pełnej niepłodności
  • preparat trzeba okresowo wznawiać co ok. 6-12 miesięcy

Biorąc pod uwagę wszelkie informacje, które znaleźliśmy oraz rozmowę z naszym weterynarzem postanowiliśmy, że spróbujemy tej metody. Mamy nadzieję, że będziemy zadowoleni z efektów, a Levi się uspokoi :)

chemiczna kastracja psa 5

Chemiczna kastracja psa – podsumowanie

Naszym zdaniem chemiczna kastracja to dobre rozwiązanie, którego warto spróbować. Na zabieg chirurgiczny zawsze można się zdecydować, a to jednak zabieg nieodwracalny. Po zapoznaniu się ze wszelkimi opiniami osób, które już zdecydowały się na chemiczną kastrację jesteśmy bardzo optymistycznie nastawieni. Zabieg pod narkozą to nic fajnego – pamiętam po Legion jak źle wyglądała, więc to na pewno nie było przyjemne, a jeżeli to możliwe to lepiej wybierać lepszą dla psa opcję.

Myślę, że to dobre rozwiązanie dla każdego, kto nie jest pewny i zdecydowany na tradycyjny zabieg chirurgiczny. Lepsze to niż nie robić nic i ryzykować nieprzemyślane rozmnożenie psa lub narazić się na inne problemy np: ucieczkę psa, zachowania agresywne i tak dalej. Zgodnie ze wszelkimi badaniami lek jest jak najbardziej bezpieczny, polecany przez weterynarzy i nie stwarza ryzyka dla psa.

Oczywiście zastanawiam się nad aspektami zdrowotnymi przy długim stosowaniu – jak podawanie hormonów ograniczających testosteron wpłynie na psa? Jednak z drugiej strony obcięcie jajek również zmienia produkcję hormonów i także nie jest naturalne dla organizmu. Ludzie również stosują terapie hormonalne w wielu przypadkach, więc tego typu produkty nie są niczym nowym.

Jakie jest Wasze zdanie, jeśli chodzi o kastrację/sterylizację psa?

  • Narvana i Julek

    U nas to już po ptakach, jajka wycięte, ale tak z ciekawości, jak taka chemiczna kastracja ma się do zdrowia psa? Jednym z głównych powodów mojej decyzji było właśnie zmniejszenie ryzyka chorób prostaty. Jak to się ma tutaj? Czy za to zmniejszenie ryzyka jest odpowiedzialna po prostu mniejsza ilość hormonów?

    • Szczerze mówiąc nie mam pojęcia – zapytam weterynarza przy okazji zabiegu, o ile nie zapomnę :)

      Natomiast wydaje mi się, że kastracja chemiczna ma taki sam wpływ na tego typu choroby jak zabieg chirurgiczny. ”Jajka” nie mają same w sobie wpływu na prostatę i ich ucięcie samo w sobie tej choroby raczej nie eliminuje. Dlatego wydaje mi się, ale to tylko moja teoria, że właśnie chodzi o te hormony.

  • kalyna

    Ja im więcej czytam tym mniej jestem przekonana do kastracji. Sonię wysterylizowałam, bo dwa samce i cieczka to nie jest dobry pomysł. Ale oboje samców miały i będą mieć jajka. Co więcej, wykastruję psa dopiero z względów zdrowotnych. No chyba, że agresja napędzana testosteronem zaburzy normalne życie w społeczeństwie.
    Wskakiwanie na plecy to nie tylko dominacja, a raczej tylko jej mały procent. Mój Gandi ostatnio miał ruchy kopulacyjne na jednym psie na wspólnym spacerze, próbował go dominować? Absolutnie nie.
    Szczeniak dorośnie i coś trzeba z tym zrobić? przepraszam, ale WTF? Przy czym myślałam, że macie plany wystawiania Leviego.

    Nie no, owszem,moja suka po sterylce zrobiła się bardziej dominacyjna. Za to kastracja niepewnego siebie samca, moim zdaniem, nie pomoże mu. Zwłaszcza kastrowanie psa w młodym wieku, bez względu na płeć.

    • Dlatego właśnie decydujemy się na kastrację chemiczną, aby zobaczyć jak to będzie wyglądało. Zawsze za pół roku możemy przerwać kurację, poczekać chwilę i normalnie będziemy mogli iść na wystawę :)

      Kastracja chemiczna to tylko czip, który z czasem znika. Nie trzeba ucinać jajek :D

      • kalyna

        Wiem na czym polega kastracja chemiczna. Jednak bardziej mi chodziło o rozważanie kastracji u takiego młodzieniaszka :)

        • Osobiście nie widzę negatywnych konsekwencji – ”zagranico” o wiele wcześniej kastruje się/sterylizuje i problemów raczej nie ma. W kastracji chemicznej ważne tylko, aby pies był dojrzały płciowo, a Levi już jest aż za bardzo dojrzały w tym aspekcie :)

    • Narvana i Julek

      „Wykastruje dopiero ze względów zdrowotnych”, ale wiesz, że możesz zorientować się za późno? Moja wcześniejsza sucz dostała nowotwór i na kastracje / sterylizację było za późno.

      • kalyna

        Wybacz, ale nie jestem za kastracją wszystkiego co się rusza. Nawet wykastrowany pies może zachorować na nowotwór. Jednego się uniknie jak ropomacicze, a na inne zwiększa się ryzyko.
        Ze względu zdrowotnych, czyli jeśli będzie w grupie ryzyka, coś się będzie dziać. Ale zdrowego psa na zaś kastrować nie chcę.

        Przy czym są różne nowotwory u psów i jakoś nie usuwa się psu innych narządów.

        Jestem za kastracją suczek, bo cieczki to straszne ustrojstwo jeśli ma się niehodowlanego psa. I wykastrowałam moją właśnie też z wielu względów, również aby zapobiec ropo. Jednak wiem, że nie można spocząć na laurach w obserwowaniu psa.

        • Straszny seksizm :D Czyli sterylizować można, ale już jajka to rzecz święta? :) W idealnym świecie wszyscy kastrują swoje psy, a wtedy suczki mogą mieć normalnie cieczki i nie ma problemu. Bo dla mnie w cieczce najgorsze są właśnie spacery w towarzystwie niekastrowanych kundli :)

          Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie. Mi się akurat wydaje, że kastracja chemiczna to idealna alternatywa – można spróbować, a jak nie będzie się podobało to wystarczy przerwać. Także wszyscy są szczęśliwi, a piesek ma jajka :)

          • kalyna

            Hahahahah teraz wyszłam na obrońcę jajek :D

            Ogólnie w ostatnim trendzie, który nakazuje kastrować samce ze względu na agresję i to od tego zaczynać jakąkolwiek diagnozę zachowania psa to tak. Jestem na nie.

            Patrząc na konsekwencje to jednak wolę sterylizować suczki, patrząc nie tylko na aspekty zdrowotne ale i w zachowaniu.

            Ale ja rozważam ogólnie temat kastracji, mniej skupiam się na chemicznej. Choć nie wczytywałam się w ten temat.

            Już nie będę odpisywać na poniższy komentarz i zawrę odpowiedź 2w1.
            Pytanie czy nie ma negatywnych konsekwencji czy o nich jeszcze nie czytałeś :D

          • Jak ktoś chce to na wszystko znajdzie jakieś negatywne konsekwencje :D

          • kalyna

            Już wczoraj nie zdążyłam podrzucić linka, ale wygoogluj sobie „zespół pokastracyjny” czy jakoś tak. Gdzieś były o tym artykuły, więc warto się zgłębić w temat.
            I to o czym napisała wyżej Tayra.

            Nie ma złotego środka na wszystko, jednak warto zdawać sobie sprawę, że konsekwencje istnieją, niż potem nieprzyjemnie się zdziwić :)

          • Wszystko ma jakieś konsekwencje, zarówno kastracja jak i jej brak :)

            Czytałem już wszelkie możliwe materiały 2 lata temu jak Legion miała swoją kastrację :)

      • Kurczę, jak tak zaczniemy wycinać wszystko „na wszelki wypadek”, to niedługo zabraknie organów/części ciała ;).

  • Dzięki za tekst. Zdecydowana byłam na ciachnięcie Hakersona, ale teraz podumam może też nad chemiczną. Pogadam z wetką naszą. A na razie poczytam.

  • moni.l

    Moja suczka jest wykastrowana, ponieważ nie zamierzaliśmy jej rozmnażać oraz ze względu na uniknięcie ropomacicza i nowotworów w obrębie warstwy mlecznej i narządów rodnych. U suczek, odwrotnie niż w przypadku psów, poziom testosteronu po kastracji wzrasta, więc mogą stać się nieco bardziej zawadiackie, zwłaszcza te, które wcześniej spokojne raczej nie były. U mojej taki efekt nastąpił, trzeba ją było hmm… od nowa jakby ustawić do pionu. Ale teraz jest super.

    Kastracja psa to moim zdaniem konieczność, jeśli się go nie chce rozmnażać. Co do kastracji chemicznej to jest oczywiście wiele plusów, weterynarze mówią w superlatywach, ale znam z widzenia trzy takie psy, u których poziom dominacji nie spadł, agresja nie zmalała i ogólnie poza samym głównym efektem, czyli brakiem płodności, niewiele się zmieniło. Ale o ten główny efekt w końcu chodzi, reszta to po części na pewno kwestia wychowania, szkolenia, postępowania z psem. Za suczkami nadal biegają, może z trochę mniejszym nasileniem.

    • Legion właśnie spokojniejsza po sterylizacji – takie mam przynajmniej wrażenie :) Teoretycznie nie ma możliwości, aby pies biegał za suczkami po sterylizacji chemicznej, ponieważ eliminuje całkowicie libido. Więc albo biegają w sposób całkowicie aseksualny albo kastracja nie wyszła (też może być taka możliwość – czip podobno może nawet wypaść) :)

  • Tayra jest wykastrowana bo… Bo nie wiem, miałam jakieś chwilowe zaćmienie umysłu? Ale dzięki temu już przynajmniej wiem, że w przyszłości NIGDY nie wykastruję już innego psa (no chyba, że zaistnieje jakiś poważny, medyczny powód).
    Nic nie poradzę, należę do tych ludzi, według których kastracja to przede wszystkim (a czasami tylko i wyłącznie) zabieg wykonywany dla wygody właściciela. A proponowany przez tak wiele organizacji obowiązek kastracji to jeden z najgłupszych pomysłów, jaki w życiu słyszałam.

    A co do samej kastracji chemicznej… Słyszałam pozytywne opinie, słyszałam też negatywne. Sama bym się nie zdecydowała na podanie Suprelorinu swojemu psu, ale to już kwestia bardzo subiektywnych przekonań :D.

    • Z ciekawości – co takiego się stało po kastracji, że dzięki zabiegowi uświadomiłaś sobie, że już nigdy więcej?

      Mi się wydaje, że kastracja to głównie kwestie bezpieczeństwa i zdrowotne. Z drugiej strony – czy nie wszystko robimy dla własnej wygody? Samo posiadanie psa najczęściej jest warunkowane naszą wygodą – pies to nasze widzimisie i tyle :)

      • Generalnie piszac, ten zabieg dobitnie mi uswiadomil, ze te konkretne hormony odpowiadaja nie tylko za libido i zdolnosc do rozmnazania – a maja wplyw na cale zycie psa.
        Po kastracji mocno oberwala psychika (+1000 do agresji, -500 do cierpliwosci, etc.), metabolizm zwyczajnie padl, a samce w dalszym ciagu probuja na nia wskakiwac i ja tym samym wkurwiaja ;).

        Moze gdy ma sie normalne psy :D. Posiadania Tayry na pewno nie okreslilabym jako czegos wygodnego :D.
        Wzgledy zdrowotne i bezpieczenstwa… No fakt, kastracja zmniejsza ryzyko kilku nowotworow. A co z innymi nowotworami? Innymi chorobami? Zmienianie calej gospodarki hormonalnej jest zdrowe? Co z takimi efektami ubocznymi, jak zmniejszenie masy miesniowej? Na starosc jednak miesnie sie przydaja, zwlaszcza duzym psom. I take dalej :).
        Tak samo to nie fakt posiadania przez psa jajek/macicy jest przyczyna duzej bezdomnosci psow, jest nia nieodpowiedzialnosc ludzi – a z tym nie wygra sie w gabinetach weterynaryjnych.

        Tylko powyzsze powody (czyli zdrowie/bezpieczenstwo/walka z bezdomnoscia) brzmia lepiej niz przyznanie, ze zabieg wykonuje sie ze wzgledu na brak checi do pracy z psem nad jego zachowaniem lub czystej wygody („bo z suka w cieczce nie pojde na spacer”/”bo brudzi”/”bo…”) ;)

        • Trudno mi odpowiedzieć, bo wchodzimy w tereny filozofii trochę. Moim zdaniem nie każdego psa da się wychować, jeśli chodzi o sfery związane z czystym popędem. W obliczu suczki z cieczką chyba nawet najlepiej szkolony pies może uciec.

          Osobiście widzę dużo powodów zarówno za wykonaniem tego typu zabiegu jak i przeciw. Każdy musi sam zdecydować co będzie najlepsze dla niego i jego psa.

          Prawdopodobnie nasze zdania są różne, ponieważ mamy inne doświadczenia. Twój pies po zabiegu jest gorszy, nasz lepszy. Dlatego ty będziesz na ”nie”, a my na ”tak” :)

          Co do gospodarki hormonalnej i zdrowia to trudno ocenić w tym momencie. Ludzie również leczą się przy pomocy modyfikacji składu hormonów i generalnie tego typu metody są akceptowane. Zapewne w niektórych przypadkach może to prowadzić do negatywnych konsekwencji, ale nie znalazłem jeszcze opracowania, które wskazywałoby na problemy związane z tego typu zabiegami u psów.

  • Marta Neumiller

    a nie boicie się jakichś wahań hormonów itp oraz tego jaki to będzie miało wpływ na zachowanie psa po takiej chemicznej kastracji i ew odstawieniu? W zasadzie nie wiem jak to wygląda, ale takie pytanie mi się nasunęło :)

    • Zawsze są jakieś obawy, bo jednak każda ingerencja w hormony psa to coś poważniejszego. Natomiast nawet tradycyjny zabieg (usunięcie jąder/jajników) powoduje zmiany hormonalne, więc nie da się tego uniknąć w pewnym sensie.

      Opinie weterynarzy i osób, które już stosowały kastrację chemiczną są jak najbardziej pozytywne, a lek został dobrze przebadany z tego co czytałem. Również po odstawieniu nie ma podobno problemów – preparat jest popularny wśród hodowców, którzy z różnych względów chcą zrobić psu przerwę od krycia suczek.

      Także jestem dobrej myśli :)

      • Marta Neumiller

        To w takim razie ja też jestem :)

        • Dzisiaj o 11:30 mamy zabieg :)

          • Marta Neumiller

            ooo to tak już, w takim razie będę czekać na dalsze relacje

          • Pewnie – działamy szybko :) Dopiero za 6 tygodni będziemy mogli ocenić działanie, więc na pewno napiszemy coś :)

  • Kinga

    Moim zdaniem o kastracji powinno się mówić więcej – wszystko jedno jakiej bo żadna nie jest obojętna dla organizmu i niesie za sobą poważne powikłania, a o tym się nie mówi bo przecież „trzeba kastrować”. Ja swojego psa wykastruje tylko jeśli będzie takie wskazanie typu nowotwór jąder albo nadmierny popęd który nie daje żyć jak np głodówka przez cały okres trwania cieczki u suki sąsiadów i napięcie. „Domnowanie” poprzez ruchy kopulacyjne to jeden wielki mit ale dobrze się sprzedaje. Psy „kopulują” bo nie potrafia sobie poradzić ze swoimi emocjami, np silną ekscytacją, ze stresu, z nudy i taka kopulacja jeśli trwa długo nie zniknie po kastracji bo nie jest związana z pobudzeniem seksualnym. Kastrowanie szczeniaka jest wyjątkowo nieodpowiedzialne zwłaszcza w okresie dojrzewania i tyczy się to zarówno psów jak i suki. Lekarz który polecił coś takiego wyraźnie się ani nie dokształca ani nie zastanawia nad tym co robi. A za wmawianie, że po kastracji piesek będzie spokojniejszy i nie będzie miał ochoty a reszta się nie zmieni powinno się jakieś kary pieniężne nakładać, bo testosteron to nie tylko seks, a jądra nie produkują tylko testosteronu, a najbardziej się oberwie nadnerczom kiedy ich zabraknie

    • drugiej strony w USA praktykowana jest np: kastracja suki przed pierwszą cieczką, więc przed osiągnięciem pełni dojrzałości płciowej i to rozwiązanie ma również wielu zwolenników (np: całkowicie eliminuje możliwość wystąpienia ciąży urojonej).

      Z tego powodu każdy powinien sam przeanalizować sytuację i podjąć decyzję. Bardzo łatwo napisać w internecie, że ”Lekarz który polecił coś takiego wyraźnie się ani nie dokształca ani nie zastanawia nad tym co robi.”, a w realnym świecie często nie potrafimy bronić swoich racji. Więcej – często nie chce nam się nawet przeczytać dostępnych badań i analiz, a już wydajemy własne osądy.

      Szkoda, że podchodzisz do tego wyłącznie w jeden sposób ”kastracja jest zła, a pobudzenie to nie tylko pobudzenie seksualne, a również frustracja”. Spróbuj zobaczyć to z innej perspektywy – pies ciągle pobudzony, gdzie na osiedlu jest sporo suczek również będzie ciągle sfrustrowany, ponieważ nie może realizować swoich popędów. Kastracja psa nie ma na celu wyłącznie rozwiązać bieżący problem, ale również ustabilizować psa psychicznie, który nie musi ciągle kombinować jak wyładować swoje frustracje.

      Oczywiście kastracja nie jest dla każdego i nie rozwiązuje każdego problemu, ale nie polecam zamykać się w swoim ciasnym myśleniu ”tak, a nie inaczej – bo nie” :) Rozwiązania dostosowujemy do danego psa, a nie do swoich przekonań.

      • Kinga

        Nie jestem na „nie”- kastracja ma swoją racje bytu i nie raz jest potrzebna. Wkurza mnie tylko to ze się nie mówi nic o jej wadach. Jedynie o otyłości która łatwo kontrolować. Tak samo z tym artykułem. Bardzo fajnie, że przedstawiłeś alternatywę dla tradycyjnej kastracji ale znowu-brakuje też drugiej strony medalu. Znam badania. Nie wysnuwałabym takiej tezy gdybym w tym nie siedziała. Wiem też jak wygląda to w USA. Efektem takiego działania jest skarłowacenie i występująca niestabilność emocjonalna oraz problemy z nadnerczami. Wiem też że w wielu stanach zakazana jest kastracja-jedynie sterylizacja więc myślę że nie ma sensu porównywać tamtej sytuacji do naszej w Europie. W Anglii natomiast udowodniono że kastracja bardzo niekorzystnie wpływa na psychikę psa jeśli wykona się ją przed osiągnięciem dojrzałości płciowej. Podobne badania były wykonywane bodajże w Szwecji co potwierdziło wyniki dlatego np u psów przeznaczonych do pracy bardzo się nie zaleca takiej wczesnej kastracji. Jeżeli pies jest stale pobudzony jak mówiłam jest wtedy wskazanie do zabiegu ale takich psów ze zbyt wysokim libido jest naprawdę niewiele. A to że szczeniak w okresie dojrzewania zaczyna wszystko „gwałcić” jest zupełnie normalnym etapem który najlepiej jest przeczekać. U ludzi w okresie dojrzewania też jest burza hormonów a jakoś nastolatkom nie podaje się chemi do zmniejszenia popędu ;) Pokazuję tylko że jest to problem bo wielu właścicieli kojarzy ruchy kopulacyjne z jednym i nie zastanawia się nawet co faktycznie jest tego przyczyną. Tak jak agresja rzadko jest dyktowana samymi jajkami. Nigdzie nie napisałam, że nie należy kastrować wcale ale że wybór właściciela powinien być bardziej świadomy jak i podejście do tematu lekarza weterynarii

        • Myślę, że wiele osób jest ciekawych tej ”drugiej strony”, więc jeśli w tym siedzisz to na pewno możesz przedstawić jakieś interesujące badania wraz z linkami. Również chętnie poczytam.

          Z tego co wiem to w USA praktycznie wszędzie stosuje się kastrację. Zakazana jest, o ile się nie mylę wyłącznie w europie, a konkretniej w Norwegii. W Szwecji zabieg nie jest zakazany, ale nie jest tak popularny jak w innych częściach naszego kontynentu.

          Jednak warto zauważyć, że dzięki odpowiednim programom w Norwegii praktycznie nie występuje problem z psami bezdomnymi.

          W jakich stanach konkretnie zakazana jest kastracja w USA?

  • Pingback: Rok Samoyeda - Levi ma dzisiaj urodziny! - Życie z Psem()

  • Pingback: Dlaczego kastrować psa? - Życie z Psem()