psi behawiorysta szkolenie psa

5 największych błędów, które popełniłem podczas wychowania psa

5 największych błędów, które popełniłem podczas wychowania psa – to taka moja lista rzeczy, które zrobiłem po prostu źle. Najczęściej z braku wiedzy, ignorancji lub zwyczajnie, bo tak robili inni. Moim zdaniem w psim internecie brakuje takich informacji. Zresztą dobrze to rozumiem, bo nikt o swoich błędach mówić nie lubi.

Natomiast te błędy to również takie 5 rzeczy, które chciałbym wiedzieć zanim pies do nas trafił. Pozwoliłoby to uniknąć wielu problemów, a życie byłoby łatwiejsze. Mam więc nadzieję, że komuś się to przyda. Zachęcam również do pisania o własnych błędach. Myślę, że uczenie się na doświadczeniach jest lepsze niż czytanie kolejnych przechwałek.

Wszystkim nam powinno zależeć, żeby psiaki miały zwyczajnie lepiej. Brak pewnych elementów w psim życiu nie zawsze spowodowany jest złośliwością opiekuna. Najczęściej to po prostu efekt niewiedzy. Z tym musimy walczyć.

pies w domu szczeniak

Malutka Legion. Fajne wspomnienia, ale też takie zdjęcia przypominają o popełnionych błędach :)

Błędy, które popełniłem podczas wychowania psa

Od razu na początku jeszcze wspomnę, że są to moje prywatne przemyślenia i doświadczenia. Pamiętajmy zawsze, że każdy, absolutnie każdy pies jest inny. Błąd u mnie może być czymś poprawnym u kogoś innego – tak szczerze to wątpię, ale dla bezpieczeństwa warto założyć taki scenariusz.

Życie powinno być komfortowe zarówno dla nas jak i dla naszego psa. Jednocześnie zawsze pamiętajmy, że decydując się na psa bierzemy za niego odpowiedzialność. W związku z tym wypadałoby się rzeczywiście o niego zatroszczyć i starać się nie stosować zbyt wielu kompromisów. Oczywiście każdy decyzję podejmuje sam, ale jak gdzieś czytam ”mój pies je najtańszą karmę i nic się nie dzieje” to takie mało przyjemne mam myśli.

psy są niesamowite

Legion od małego była bardzo energicznym i lubiącym postawić na swoim szczeniakiem. Na pewno nie było łatwo :D Ona tylko tak niewinnie wyglądała.

Dobra, ale zaczynamy. Gotowi? Oto lista.

Błąd nr 1 – zła dieta dla psa

Fajnie teraz być takim mądrym i polecać ludziom drogą, gotową karmę lub barfa. Gorzej, jeśli zaczynało się od taniego syfu. To był największy błąd, jaki popełniliśmy jak Legion się u nas znalazła. Głupia niewiedza i ignorancja. Niby człowiek wie, że te reklamy to wszystko marketing. Niby myśli, że jest lepszy od reszty lemingów i ”na mnie te triki nie działają”, a potem dupa.

Legion dostała wyprawkę od hodowcy, a tam oczywiście legendarna karma RC. I co na to psi amator? Skoro hodowca daje, skoro weterynarze polecają, skoro to wszystko takie przyjemne, zbilansowane i tak dalej no to musi być dobre, nie? Nawet przez pierwsze miesiące nie myśleliśmy, że nasz pies ma złą dietę.

W końcu opisy tego typu produktów nastawiają optymistycznie. Zbilansowana, zdrowa, najlepsza dla psa. Przecież nie mogą kłamać, prawda? Okazuje się, że mogą. Niestety tak to wygląda, jeśli wierzy się w reklamy. Po pewnym czasie Legion nie chciała już tego jeść, więc postanowiliśmy poszukać czegoś innego. I jak zaczęliśmy czytać to w końcu dokopaliśmy się do tych negatywnych opinii – że związki rakotwórcze, że to same trociny, jakieś wypełniacze i generalnie syf.

jak wybrać hodowlę psów

Nie mogę oglądać takich zdjęć, bo od razu chcę kolejnego owczarka niemieckiego :D

Z perspektywy czasu uważam, że to powinno być karane. Bo producenci większości karm po prostu nas oszukują. Składy są do dupy, stosowane są trujące składniki i ogólnie to wcale nie jest dla naszego psa dobre. Praktycznie żadna tania karma nie nadaje się dla psa. To świństwo i trucizna.

Jedyne pocieszenie, że Legion na tym syfie była bardzo krótko. W końcu zaczęliśmy czytać i udało nam się poprawić. Najpierw była lepsza sucha karma, potem gotowane jedzenie, a finalnie barf. Jak pomyślę, że niektórzy źle karmią psa latami to się przykro robi. Nie zawsze to wina człowieka. Po prostu jesteśmy zbyt ufni. Na opakowaniu jest zadowolony piesek, a poniżej jakieś piękne formułki, że to mega zdrowe i nasz pies też będzie szczęśliwy.

Warto poczytać o diecie dla psa i wybierać naprawdę dobre pożywienie. Moim zdaniem to najważniejsze, bo zdrowy pies to szczęśliwy pies. Jeżeli w składzie karmy na pierwszych miejscach jest kukurydza, mąka kukurydziana, pulpa buraczana i inne wypełniacze, a dopiero później mięso to karma jest raczej zła.

kwarantanna czy socjalizacja

Nawet pomimo wszystkich problemów z Legion uważam, że było warto. Teraz to najlepszy pies na świecie :)

 

Błąd nr 2 – bezmyślne słuchanie rad

Na pewno wielu z Was wie, że mam uraz do szkoleniowców. Jako początkujący opiekun miałem z Legion sporo problemów. Gdzie szukałem pomocy? U profesjonalistów oczywiście. Ja ”z przeszłości” ufałem w szkoleniowców i wierzyłem, że mi pomogą. W końcu chwalą się dyplomami i osiągnięciami.

Z tego co wiem to obecnie jest lepiej. Coraz łatwiej teraz znaleźć prawdziwych pasjonatów i specjalistów, którzy rzeczywiście swoją wiedzę opierają na ogromnym doświadczeniu, a nie tylko ”teoriach z książek”. Jednak teraz pomocy nie potrzebuję. Potrzebowałem wtedy. Te 4 lata temu jeszcze tak dobrze nie było. Szkolił prawie każdy – bez jakichkolwiek kwalifikacji. Ja miałem pecha i trafiałem raczej na osoby bardzo przeciętne, które nie potrafiły pomóc, a wręcz szkodziły.

Decydując się na szczeniaka trzeba jednak być świadomym potencjalnych problemów. Zawsze coś się znajdzie i nie ma chyba szczeniaka, który żadnych kłopotów by nie sprawiał :)

Niestety ja się wtedy nie znałem, więc musiałem niejako zaufać. Ogromny błąd z mojej strony. Nigdy nie warto bezmyślnie słuchać rad. Można oczywiście przyjąć je do wiadomości, ale sami najlepiej znamy swojego psa i musimy ocenić, czy dane rozwiązanie nam pasuje. Pamiętam, że na jednych z zajęć pokazywano mi jak chodzić z Legion (wtedy jeszcze była szczeniaczkiem) na smyczy. Sposób? Idziemy szybko przed siebie, a jak maluch skręca to szarpiemy go na smyczy.

Teraz jakby ktoś próbował szarpnąć mi psa to bym go kopnął w dupę. Jednak wtedy człowiek nie wiedział, a jak jeszcze usłyszał potem ”to owczarek niemiecki, z nimi tak trzeba” to trudno coś powiedzieć. Ponownie błędem jest brak podstawowej wiedzy. Trzeba znać swojego psa i nie dać się przegadać. Taka uwaga: żadna rasa nie wymaga szarpania lub innej formy wymuszania.

Zresztą nie tylko chodzi o porady specjalistów, ale również wszelkie informacje w internecie. Zawsze warto rady weryfikować, czytać dalej, zgłębiać temat i tak dalej. Ja wiem, że ktoś powie ”ja nie mam na to czasu!”, ale niestety tak trzeba.

Szczeniaki tak szybko dorastają… już jedno ucho stoi :D

 

Przykładowo mieliśmy problem z Legion, która nie chciała jeść suchego żarcia. Szybkie zapytanie w sieci i jest prosta rada. ”Przegłodzić psa, jak zgłodnieje to zje”. Rada powtarzała się chyba na każdej stronie i forum dyskusyjnym. Zajebista myśl! Nie daj psu jeść, to się nauczy. Złośliwiec mały będzie wybrzydzał… Po pierwszych porażkach z karmami nauczyłem się już, że nie wszystko jest takie proste. Wbrew wszystkiemu postanowiliśmy więc, że psa głodzić nie będziemy. Szukaliśmy innych karm, a finalnie przeszliśmy na gotowane w domu. Od tamtej pory Legion zawsze wszystko je.

Pamiętajcie – pies chce żyć. Wiadomo, że wybierze syf zamiast śmierci głodowej. Tak właśnie ma działać to ”głodzenie”. Pies odmawia jedzenia, bo widocznie coś jest nie tak, a nie dlatego, że robi Ci na złość.

Podsumowując: słuchajmy rad, ale finalnie myśleć musimy sami. W naszym życiu zawsze znajdzie się jakiś specjalista, który chętnie udzieli wskazówek. Nawet na spacerze można spotkać sąsiada, który troskliwie powie ”Panie takiego wielkiego psa to do kojca, a nie wyprowadzać na smyczy”. Pamiętajmy, że nasz komfort i dobro psa są najważniejsze.

Polecam każdemu od czasu do czasu pooglądać stare zdjęcia z psem. Fajnie tak powspominać :)

Błąd nr 3 – uprawianie aktywności, których nie lubimy

Człowiek czyta o psach, bo chce zwiększyć swoją wiedzę. Trafiałem więc na sporo stron z poradami. Nie wiem jak jest teraz, ale 4 lata temu zazwyczaj doradzano sporo aktywności z psem. Koniecznie posłuszeństwo, do tego jakieś sztuczki, a na koniec bieganie. Trzeba było robić dużo i często. Zmęczony pies to szczęśliwy pies, więc zamęcz tego bydlaka i masz spokój.

Nam szczególnie polecano obedience lub PT dla owczarków niemieckich. Bo to niby trudne psy pracujące i trzeba. Chodziliśmy więc wszędzie. Codziennie powtarzaliśmy posłuszeństwo, a w weekendy był kurs PT.

Ja osobiście nie lubię posłuszeństwa i pt. Po prostu mnie to nudzi, bo to ciągle te same powtórzenia, które mają z psa zrobić robota. Jednak każdy mi doradzał, szczególnie w przypadku problemów z Legion. Do tego przekonywano, że mi się to przyda w życiu i taki wyszkolony pies to po prostu wygoda.

Trzeba być gotowym na błędy i się nimi jakoś specjalnie nie przejmować. Wiele osób panikuje, że ”zepsują sobie psa”, a to rzadko jest prawda. Jak się postarasz to będziecie żyli fajnie i w zgodzie :)

Gówno prawda :D Po miesiącach treningów dopiero zdałem sobie sprawę, że 90% poleceń nie wykorzystujemy w codziennym życiu. Dodatkowo na problemy z Legion to wcale nie pomagało. Tylko ja się męczyłem, bo robiłem coś, co nie sprawiało mi przyjemności. Zresztą Legion też jakaś zmotywowana nie była – trudno powiedzieć, czy tego nie lubiła, czy udzielała jej się moja niechęć.

Kolejny przykład jest taki, że zaczęliśmy biegać. Ponownie mnie namówiono, bo dla owczarków podobno im więcej ruchu tym lepiej. I ponownie, że to pomoże z naszymi problemami, bo zmęczony pies jest spokojniejszy.

I znowu… gówno prawda! Legion po bieganiu była jeszcze bardziej nakręcona i nie potrafiła się uspokoić. Zresztą biegać zwyczajnie nie lubiła. Widać, że nie ma ochoty biegać w kółko po lesie. Dla niej to żadna rozrywka. Jednak biegaliśmy, bo może coś pomoże. Może Legion się przekona. Nawet znalazłem w okolicy biegacza zaprzęgowego, żebyśmy razem potrenowali. Na początku było ok, ale też się psu znudziło. Finalnie odpuściliśmy.

Jaka z tego nauka? Nie warto uprawiać aktywności tylko dlatego, że jest jakaś presja na to. Szczerze mówiąc nie wiem jak to wygląda teraz, ale kilka lat temu była ogromna presja w internecie, żeby z psem robić dużo. Sporty, agility, frisbee, obedience i tak dalej.

Widać, że Legion była bardzo rozpieszczana? :D To taki syndrom pierwszego psa. Potem da się z tego wyleczyć… podobno

 

Moim zdaniem to błąd. Lepiej znaleźć coś, co będzie dla nas fajne i ciekawe. Zarówno dla psa, jak i dla opiekuna. Warto szukać, bo wtedy to prawdziwa satysfakcja. Po jakimś czasie próbowania udało się w końcu znaleźć aktywności, które i mi i psu sprawiają przyjemność. Frisbee jest fantastyczne i Legion po prostu to kocha. Nie lubi aportować piłek lub coś w tym stylu, ale frisbee uwielbia. Ja też lubię to ogólnie rzucanie dysku to fajna zabawa.

Poza tym odkryliśmy naszą miłość do aktywności węchowych: mantrailing, nosework, maty węchowe. Praktycznie wszystko, co wiąże się z węszeniem. Legion naprawdę jest zmotywowana do tego typu pracy, a ja uwielbiam obserwować jak sama sobie radzi z problemem.

Błąd nr 4 – za mało zabaw umysłowych

Jeszcze kilka lat temu nie bardzo mówiło się o stymulacji umysłowej psa. Były jakieś zabawki na inteligencję, ale szału nie było. Na szkoleniach nikt o tym nie mówił, w internecie też cisza. Moim błędem było to, że praktycznie zabaw umysłowych nie robiliśmy.

Legion bardzo szybko wyrosła, aż za szybko ;)

Pierwszy aspekt jest taki, że nie zauważyliśmy nawet faktu, że stymulacja psychiczna psa jest ważna. Tyle się mówi, że warto ćwiczyć swój umysł, a o psie mało kto pomyśli. Dopiero teraz wydaje się to logiczne. Ćwiczenia umysłowe to praktycznie jedyna rzecz, która może mieć wpływ na zdrowie mentalne naszego psa przez całego życie. Na rynku były zabawki, ale raczej traktowaliśmy to właśnie tak – jak niewinną rozrywkę. Spory błąd, bo stymulować psi umysł powinno się regularnie.

Drugi aspekt jest taki, że błędnie myśleliśmy, że ćwiczenia typu obedience zaliczają się w sumie do tej strefy ”stymulacja umysłowa”. W końcu pies uczy się nowych rzeczy, a to powinno w jakiś sposób dostarczać nowych bodźców? Może tak, ale z doświadczenia wiem, że pies szybko uczy się takich spraw na pamięć, a dalej to już kwestia powtórzeń. Raczej nie jest to wystarczające.

Kiedyś trzeba było kombinować, ale teraz opcji jest naprawdę sporo. Na rynku są maty węchowe, różne modele zabawek na inteligencję, mamy nosework, tropienie i inne tego typu sprawy. Naprawdę warto. Zresztą jak ktoś czyta to na pewno wie, że głównie skupienie się na aktywnościach umysłowych pozwoliło nam uporać się z psimi problemami.

 

Pies żyje krócej od nas i wszystkim powinno zależeć, żeby to życie było zdrowe i komfortowe. Nie mamy wpływu na czynniki środowiskowe lub genetyczne. Mamy wpływ tylko na 3 aspekty – dietę, aktywność fizyczną i aktywność psychiczną. Wszystkie są jednakowo ważne i powinny być naszym priorytetem.

Błąd nr 5 – brak pracy nad zaufaniem z psem

Szczeniak przybywa do nowego domu i co robimy? W większości przypadków zaczynamy szkolenie. Trzeba przecież się śpieszyć, bo jest masa rzeczy do zrobienia. Socjalizacja, przyzwyczajanie do weterynarza, przyzwyczajanie do zabiegów pielęgnacyjnych, pierwsze ćwiczenia posłuszeństwa, nauka załatwiania się na dworze, oduczanie niszczenia, zostawanie samemu w domu i tak dalej.

pseudohodowle 9

I jak już wszystko wydawało się ogarnięte – Legion spokojniejsza i grzeczniejsza… to pojawił się Levi :D

Lista jest ogromna, a czas goni. Socjalizacja kończy się po 3-4 miesiącu. W domu sikać przecież nie może, a za 2 tygodnie kończy się urlop i maluch będzie musiał zostać w domu. Potem też nie jest łatwiej. Przecież chcemy mieć grzecznego psa, więc trzeba się skupić na posłuszeństwie. W wolnej chwili jakieś szkolenia, a wypadałoby też się poruszać. W tym wszystkim niestety często tracimy samego psa.

Ogromnym błędem, który popełniliśmy było skupienie się na tych małych sprawach, a zapomnienie o Legion. Spacer nie był spacerem z psem. Był nauką chodzenia na smyczy. W domu nie było czesania i kąpania. Było przyzwyczajanie do ręcznika i szczotki.

Ktoś może pomyśleć, że przecież nie ma różnicy. Można iść na spacer i jednocześnie trenować. Tu już wszystko zależy od nas i od psa. Dla mnie inaczej wygląda spacer, gdzie pies ma całkowity luz, a inaczej spacer, gdzie coś chcemy osiągnąć. Mi jednak chodzi przede wszystkim o to, że trudno wymagać czegoś od psa, który nam nie ufa.

pseudohodowle 12

Przy Levim udało się uniknąć większości błędów – nauczeni problemami Legion wiedzieliśmy już jak można zrobić to wszystko inaczej.

Podam fajny przykład. Jak Levi pojawił się u nas to pomyśleliśmy, że chcemy spróbować wystaw. Jeśli wystawy to trzeba nauczyć psa pokazywać zęby. Było z tym sporo problemów, bo maluch za nic nie chciał tego pyska dać. Uciekał, wywijał się i tak dalej. Powód był taki, że dla Leviego byliśmy w sumie obcy. Też nie dasz jakiemuś dziwakowi na ulicy wkładać sobie palców do buzi, nie? :)

W końcu się udało, ale było z tym zabawy i przyzwyczajania. Z drugiej strony jest Legion, która była już z nami dwa lata. Przyzwyczajona do nas, ufająca i tak dalej. Nigdy z nią takich rzeczy nie ćwiczyliśmy, ale nie jest to potrzebne. Legion bez problemu da sobie grzebać w pysku. Po prostu wie, że nie zrobimy jej krzywdy. Szczeniak takiej pewności jeszcze nie ma.

Kolejna sprawa to wycieranie ręcznikiem. Jak Legion była mała to tego nienawidziła. Szarpała za ręcznik, uciekała, a nawet szczekała na nas. Uznaliśmy, że za dużo z tym problemów i po prostu nie wycieraliśmy jej łapek – łatwiej było sprzątnąć całą podłogę. Teraz już tego problemu nie ma. Legion może niechętnie, ale da sobie zrobić podstawowe zabiegi. Bez żadnego uczenia, przyzwyczajania lub socjalizowania.

pseudohodowle 7

Chociaż nie wszystkich dało się uniknąć… widzicie ten biały gryzak? Tego psu nie dajemy, bo to świństwo. Ponownie niewiedza. W ogóle to straszne jest, że na rynku są tego typu produkty. Nie powinno być tak, że trzeba przekopywać internet, bo może się okazać, że coś jest niedobre dla psa.

Absolutnie nie twierdzę, że mamy szczeniaka wcale nie przyzwyczajać, bo nam nie ufa. Jak najbardziej mamy. Tylko właśnie spójrzmy na proces całego wychowania psa pod kątem zaufania. Trudno wymagać lub uczyć, jeśli pies nam nie ufa. Nie jesteśmy jego przyjacielem ani autorytetem. Dlaczego miałby robić to, czego oczekujemy? Mój błąd był taki, że na samym początku za bardzo skupiałem się na liście rzeczy do zrobienia, a za mało na samym psie.

Bardzo łatwo w to wpaść, bo naprawdę jest sporo do roboty przy szczeniaku. Warto znaleźć czas na zwyczajne wspólne spędzenie czasu. Głaskanie psa, bawienie się bez powodu, karmienie z ręki, pokazywanie nowych rzeczy. Tak po prostu, bez wymagań i oczekiwań.

Błędy podczas wychowania psa

Błędy podczas wychowania psa zawsze się pojawią. Każdy pies jest inny, więc również nasze kłopoty będą inne. Odradzam jednak nastawienie się w taki sposób, że pies robi nam coś na złość. Psy z natury są dobre i jeśli są dla nas złośliwe to znaczy, że zasłużyliśmy na to. Może też jesteś złośliwy dla psa? Pomyśl :)

pierwsze dni ze szczeniakiem samoyed

Levi był kochanym szczeniakiem, a unikanie różnych błędów spowodowało, że wychowanie go było całkiem proste. Na pewno jakieś tam mniejsze kłopoty były, ale nic poważniejszego :)

Myślę, że podstawą dla dobrego życia z psem jest zwyczajnie szacunek i odpowiedzialność. Nie powinniśmy traktować psa jako istotę nam podległą. Pies żyje, oddycha, ma swoje cechy charakteru, temperament i własne upodobania. Nie myślmy tylko w zakresie dominacji, stada, szkolenia i oczekiwań. Myślmy jak możemy żyć razem, aby sobie wzajemnie nie przeszkadzać. Wręcz przeciwnie – oboje powinniśmy polepszać wspólne życie.

Mam nadzieję, że komuś przyda się ta lista błędów. Myślę, że to są te najgorsze i najcięższe. Na pewno jeszcze coś by tam się znalazło, ale te 5 jest najważniejszych. Dbanie o dietę psa, aktywność fizyczną i stymulację umysłową powinno być podstawą naszego życia z psem. Bez takiego fundamentu trudno mówić o komforcie i zdrowiu, a tym bardziej o szczęściu.

poznajemy psa ze szczeniakiem samoyed

Levi wyrósł na wspaniałego, spokojnego i delikatnego psa. Naprawdę się cieszymy, że tak dobrze poszło. O Levim będzie jeszcze wpis, bo pomimo jego delikatności to nie bez powodu ma u nas ksywę ”Szeryf” :D O tym więcej kiedyś…

 

Jak do tego przyłożymy się jeszcze do budowania zaufania, a nie tylko skupianiu się na szkoleniu to będzie super. No i finalnie przestańmy słuchać tak bezmyślnie wszystkich rad i róbmy po swojemu :)

A jakie Wy popełniacie błędy ze swoim psem? Napiszcie, bo może to komuś pomoże.