ćwiczenia nosework

4 urodziny Legion

W piątek Legion obchodziła swoje 4 urodziny. Niestety remont i inne sprawy nie pozwoliły nam na urządzenie wypasionego przyjęcia, ale przynajmniej będzie wpis :D

Cztery lata to już poważny wiek i muszę przyznać, że strasznie szybko to minęło. Z perspektywy czasu wydaje się, że to krótki okres, a przecież tyle się w tym czasie u nas zmieniło. Powstały Maty Węchowe i Pawesome. Pojawił się również u nas drugi psiak – Levi. Teraz przeprowadzka do własnego domu i kolejny psiak, tym razem staruszka Sara. Niby tylko 4 lata, ale jednak ”aż” :)

oczekiwania wobec psa 6

Legion ma 4 lata – co się zmieniło?

Legion miała bardzo burzliwy okres dojrzewania. Szczeniakiem była bardzo wymagającym – gryzła wszystko i wszystkich, niszczyła każdą smycz, nie przychodziła na zawołanie i ogółem była odporna na wszelkie zabiegi wychowawcze. Jako początkujący przewodnicy chodziliśmy z nią wszędzie. Były szkolenia grupowe i indywidualne, było szkolenie PT, były jakieś spotkania socjalizacyjne w parkach, ale nie bardzo to pomagało.

Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że po prostu za bardzo nasiąkliśmy wtedy wiedzą z książek i internetów, a przez to myśleliśmy, że będzie to wyglądało inaczej. W końcu wszelkie treści informują, że pies musi być grzeczny, wychowany i słuchać się przewodnika. Zachęca się do szkolenia już od pierwszych dni, mocnej socjalizacji oraz zapisania na różne kursy.

Straszy się również tym, co nas czeka, jeśli tego nie zrobimy. Pies będzie wystraszony, lękliwy, a nawet agresywny! Naprawdę myślę teraz, że większość problemów z Legion mieliśmy właśnie dlatego, że słuchaliśmy takich rad. Bojąc się negatywnych konsekwencji robiliśmy z nią za dużo i za szybko, a nie daliśmy jej się po prostu rozwijać w naturalnym tempie.

testowanie produktów na psach recenzje

Teraz jestem przekonany, że szkolenie bardzo młodego psa nie bardzo ma sens. Przez pierwsze dni, tygodnie, a czasami nawet miesiące pies nam po prostu nie ufa i dopiero aklimatyzuje się w nowym otoczeniu. Bez zaufania nie ma prawdziwego posłuszeństwa, a szkolenie od małego za nagrody powoduje tylko uprzedmiotowienie relacji z psem. Pies słucha, bo wykonuje automatyczne komendy za daną nagrodę, a nie dlatego, że nam ufa. W związku z tym brak nagrody lub zbyt mała nagroda może spowodować sprzeciw.

Oczywiście warto coś z psem od małego robić, ale raczej w formie zabawy niż rzeczywistego szkolenia. Takie przynajmniej moje zdanie. Bardzo dużo czasu zajęło nam odwrócenie relacji z Legion z typowo szkoleniowej na naturalną i skupioną na zaufaniu. Jak przestaliśmy od niej wymagać behawiorystycznego progresu, a skupiliśmy się na wspólnym życiu to było po prostu lepiej, a postępy pojawiały się same.

Teraz praktycznie od ponad roku nie robiliśmy żadnego większego szkolenia, a Legion jest naprawdę lepsza. Tak naprawdę teraz w ogóle unikam wydawania psu poleceń, jeśli sytuacja tego nie wymaga. Dawniej szliśmy do parku, a przed rzuceniem frisbee było jakieś polecenie. Teraz po prostu sobie rzucamy.

Obecnie jest taka moda na ćwiczenie wszystkiego i ciągłe szlifowanie posłuszeństwa, a nawet uprawianie psich sportów. Wiem, że w związku z tym wiele osób się nie zgodzi z moim podejściem, ale mi z nim obecnie lepiej.

Cały czas jest taka mała wojenka amatorów z osobami szkolącymi. Zwykli psiarze często mówią, że ćwiczenie psa to męczenie, robienie z przyjaciela automatycznego robota i tak dalej. Z drugiej strony osoby szkolące twierdzą, że pies ludzi szkolenie, a przynajmniej jest grzeczniejszy od zwykłego burka podlatującego do każdego psa.

Każda strona jak najbardziej ma swoje racje, ale moim zdaniem najlepsze jest takie wypośrodkowanie. Pies powinien znać pewne polecenia, które są przydatne w codziennym życiu. Powinien też w pewien sposób respektować swojego przewodnika i nie pozwalać sobie na przekroczenie pewnych granic. Jednak z drugiej strony przesadzenie z treningiem rzeczywiście z niektórych psów robi posłuszne zombie bez własnej woli. Tak to przynajmniej wygląda :)

Tak czy inaczej z Legion teraz jest ok. Mamy jakieś mniejsze problemy, które związane są z naszymi niedopatrzeniami w młodości. Niestety ich już raczej nie wyeliminujemy. Głównym problemem będzie agresja smyczowa – Legion na smyczy jest bardzo nerwowa i potrafi różnie reagować. Jest z tym na pewno lepiej niż kiedyś, ale jednak problem w pewnym stopniu będzie z nami zawsze.

nosework

Poza tym Legion to dobry pies. Coś tam za uszami oczywiście ma, ale naprawdę jesteśmy z niej zadowoleni :)

Legion w nowym domu i życzenia na kolejne lata

Legion w nowym domu radzi sobie bardzo dobrze. Szybko się zaaklimatyzowała i nie ma żadnego stresu. Ma dostęp do ogrodu, ale jednak woli przebywać z nami. Sama na ”siku” też nie wyjdzie, więc nadal rano trzeba wstać, żeby się z nią przejść. O dziwo Levi radzi sobie sam – jak chce to jest w ogrodzie, ale często wraca posiedzieć z nami.

Legion to jednak taki typowy, lojalny owczarek niemiecki i musi pilnować swoich ludzi :D Nam to nie przeszkadza, więc jak najbardziej jest ok. Przeprowadzka do domu na pewno zrobiła jej dobrze. W bloku zawsze jest głośno, a Legion to raczej nerwowy pies. Ktoś za głośno gada na klatce lub jakiś żul obija się przed blokiem to zawsze musiała taką sytuację obszczekać. Teraz jest na pewno spokojniejsza.

ile kosztuje utrzymanie psa 8

Tak naprawdę nie wiem czego moglibyśmy sobie życzyć na kolejne lata z Legion. Dla mnie to pies prawie idealny – prawie, bo jednak ma jakieś mniejsze problemy z emocjami. Tak naprawdę pozostaje życzyć zdrowia i dobrej formy na starość.

Wiadomo, że ”nowoczesne” generacje psów borykają się z wieloma problemami i żyją znacznie krócej niż dawne psy. Mamy nadzieję, że dobra dieta i korzystne warunki pozwolą nam cieszyć się jej towarzystwem jeszcze przez wiele lat.

Myślę, że to tyle na dzisiaj. Remont sam się nie zrobi :D

Czego Wy życzycie sobie sami z własnymi psami?